Hebiusowi - mojemu wiernemu i jedynemu komentatorowi, składam życzenia wszystkiego, co najlepsze w jego świecie i żeby mu się wiodło tak, jak sobie tego życzy. Twoje zdrowie Darku.
A tak na marginesie, ten blog miał być zupełnie ukryty, dla mnie lub dla tych, z najbliższego kręgu, jednak net jest tak rozległy, że wystarcza się nie reklamować, aby przepaść w otchłani nadmiaru bajtów... Czyta go kilkanaście osób, po cichu więc jest tak, jak miało być. Nie trzeba się ukrywać.
Tak zwane święta 2021 okazały się bardzo udane i mimo tego (lub właśnie dlatego) że świąt zupełnie nie obchodziliśmy, było magicznie: wigilię przebalowaliśmy z podpitą Drag Queen. Śpiewaliśmy z całą salą wcale nieświąteczne pieśni i było słodko. Potem zmienialiśmy lokale i ledwo wróciliśmy do domu.
Pierwszy dzień świąt i połowę drugiego wylegiwaliśmy się w łóżku, to znaczy w prowizorycznym barłogu w salonie, na materacu, na którym ustawiliśmy małe stoliki z jadłem. Oglądaliśmy filmy i jedliśmy, od czasu do czasu donosząc coś z kuchni. Żadna potrawa nie była związana z tradycją świąt. I w końcu, gdy nam się znudziło, poszliśmy na dwie butelki wina do okolicznych pubów.
To był cudny czas.
Ja chyba nie potrafię czytać blogów bez komentowania :) Bo to jakieś takie całkiem bez sensu. Nawet jak gdzieś próbuję, to po jakimś czasie albo zaczynam się tak wpisywać, albo przestaję pojawiać.
OdpowiedzUsuńTeż tak mam. Ale to chyba zwyczaje poprzedniej epoki. Teraz daje się lajki, ewentualnie tylko obserwuje. Też tak nie umiem i nie lubię.
OdpowiedzUsuń