Druga w nocy to moment, w którym Hiszpania naprawdę budzi się do życia. La vida nocturna osiąga wtedy swoje apogeum. Ludzie docierają do klubów i tam, już wprowadzeni w odpowiedni nastrój, rzucają się w wir zabawy. Ja jednak nauczyłem się bawić bez alkoholu. Rozstanie z nim przyszło naturalnie i bezboleśnie – po prostu przestałem pić. Tak samo, piętnaście lat wcześniej, skończyłem z paleniem. Pewnego dnia nie sięgnąłem po papierosa i tak już zostało do dziś. Czuję, że jestem teraz na etapie rezygnacji z życia nocnego. W głębi serca dojrzewa we mnie przekonanie, że ten świat nie ma mi już nic więcej do zaoferowania. Bardziej kręci mnie wspólny lunch, kawa ze znajomymi czy piknik w dobrym towarzystwie. Szukam relacji opartych na wspólnych pasjach – chcę poznać ludzi na siłowni albo podczas ciekawych warsztatów. Powoli dojrzewa we mnie myśl o tym, by w końcu osiąść w jednym miejscu. Przez ponad pół wieku byłem huraganem, a teraz, nagle, zmieniam się w coś zupełnie innego.
W trakcie skoku z kwiatka na kwiatek, widać wolność
Zamiast szukać smaków z dzieciństwa, lepiej odkrywać nowe i iść kierunku słońca, dopóki nie zamienisz się w popiół. Telomery mają określoną długość, ale i tak lepiej skręcić kark tańcząc, niż czekać w uśpieniu na ostatni, możliwy podział komórek. Nie musisz rozumieć, a ja tłumaczyć...