Mijają cztery miesiące, od czasu przeprowadzki do Hiszpanii. Myślę, że mogę podzielić się pierwszymi wrażeniami. Pogoda. Nie jest tak spektakularna, jak miała być. Zima w Alicante nie jest mroźna, ale szalenie wietrzna. Jest raczej słonecznie, ale potrafi być nieprzyjemnie. Na szczęście bardzo rzadko pada. W ciągu czterech miesięcy padało może pięć razy, i były to przelotne deszcze, od końca stycznia do połowy lutego. Ceny. Jeżeli chodzi o supermarkety i żywność, to ceny są zbliżone do polskich. W Londynie jest taniej. Zwłaszcza ciuchy są mniej drogie. Wynajem mieszkań z paradoksalnie drogi. Czynsze kompletnie nie pasują do zarobków i zupełnie nie dziwię się że ciągle są tu jakieś protesty związane z tym właśnie. Jakość i styl życia. Myślę że Hiszpanie żyją skromnie, bardzo często spędzają czas poza domem. Są hałaśliwi i to mi przeszkadza. Są bardzo dramatyczni i lubią plotki. Najmniej lubię hiszpański styl życia nocnego, ponieważ wychodzenie na imprezy p...
W trakcie skoku z kwiatka na kwiatek, widać wolność
Zamiast szukać smaków z dzieciństwa, lepiej odkrywać nowe i iść kierunku słońca, dopóki nie zamienisz się w popiół. Telomery mają określoną długość, ale i tak lepiej skręcić kark tańcząc, niż czekać w uśpieniu na ostatni, możliwy podział komórek. Nie musisz rozumieć, a ja tłumaczyć...