Marcin w żywiole gotowania. W ostatnią sobotę przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania w samym sercu miasta. Teraz na uczelnię możemy chodzić pieszo, choć przystanek tramwajowy mamy dosłownie pod nosem – zaledwie 30 sekund od klatki schodowej. Wybieramy jednak spacer, dbając o zdrowie i codzienne wykręcanie liczby kroków. Nasze lokum ma 87 m² i składa się z czterech pokoi, kuchni oraz łazienki. Fenomenem są balkony – każdy pokój posiada własny, a wszystkie łączą się w jedną całość. Przedzielono je szklanymi drzwiami i osłonięto przesuwnymi oknami, dzięki czemu pełnią funkcję przytulnych werand. Wnętrze urządzono w „stylu babcinym” – jest nieco pstre, ale ma swój urok. Największą zaletą tego wystroju jest to, że dom jest w pełni wyposażony; mamy tu absolutnie wszystko, czego potrzeba do życia. Marcin uczęszcza do szkoły dwa razy w tygodniu – szybsze tempo nauki po prostu mu nie odpowiadało. Ja chodzę codziennie i za trzy tygodnie czeka mnie kolejny egzamin. Potem przechodzę na tryb in...
W trakcie skoku z kwiatka na kwiatek, widać wolność
Zamiast szukać smaków z dzieciństwa, lepiej odkrywać nowe i iść kierunku słońca, dopóki nie zamienisz się w popiół. Telomery mają określoną długość, ale i tak lepiej skręcić kark tańcząc, niż czekać w uśpieniu na ostatni, możliwy podział komórek. Nie musisz rozumieć, a ja tłumaczyć...