Za dużo wszystkiego! I w zasadzie na tym mógłbym zakończyć dzisiejszy wpis, bo piszę dla siebie a garstka ludzi wiedzących o istnieniu tego bloga, wie co się u mnie dzieje. Nie chcę już żyć w pędzie. Najchętniej wybrałbym dużo kasy i przeszedł na emeryturę. Ale jak mam odpocząć? Sam dźwigam wszystko i jeszcze na jesień chcemy przeprowadzić się na stałe do Madrytu. W związku tym muszę wymyśleć sposób na szybkie podreperowanie budżetu. Dwupokojowa chata w stolicy Hiszpanii to milion euro. No jeszcze trzeba za coś żyć... Poza tym przegrzewają mi się zwoje od ciągłej nauki. Hiszpański zaczyna mi się wylewać uszami. Chyba wchodzę w fazę "wiem że nic nie wiem", bo mogę dużo więcej powiedzieć, ale częściej czuję niemoc wyrażenia tego co naprawdę chcę powiedzieć. Poza tym praca zaczyna mnie trochę męczyć. Nie mam energii do pisania książki i do planowania kolejnych warsztatów, a muszę to przecież zrobić. Przynajmniej spacer nam się udał. Pogoda całkiem ładna, chociaż zdarzają się ...
W trakcie skoku z kwiatka na kwiatek, widać wolność
Zamiast szukać smaków z dzieciństwa, lepiej odkrywać nowe i iść kierunku słońca, dopóki nie zamienisz się w popiół. Telomery mają określoną długość, ale i tak lepiej skręcić kark tańcząc, niż czekać w uśpieniu na ostatni, możliwy podział komórek. Nie musisz rozumieć, a ja tłumaczyć...