Wraz z końcem lata niebo w Gdyni pokazało się z najlepszej strony, drażniąc oczy lazurem. Na dworze zrobiło się ciepło dokładnie wtedy, gdy rozpoczęto sezon grzewczy i gdy uprzątnięto większość kawiarnianych ogródków. Jesień przyniosła bezwietrzne popołudnia, dokładnie wtedy, gdy turyści wrócili owiani ze wszystkich stron, do swoich domów. Ucichły bzdety skretyniałych głosicieli cieplarnianego końca świata, którzy latem przekonywali, że 19 stopni to oznaka nadchodzącego kresu wszystkiego. Nastał spokój. W Gdyni jak zwykle architekci przestrzeni przeszli samych siebie, kreatywnie dekorując publiczne trawniki w centrum miasta. Muszę wręczyć im osobisty, wirtualny złoty medal, bo byłem w dziesiątkach (lub chyba nawet w setkach) miast świata i nigdzie nie widziałem bardziej wyrafinowanych trawników. A my powoli się pakujemy. Na razie zrobiliśmy listę niezbędnych rzeczy i zakupów, przed nami całe szaleństwo sklepowe i pogoń za tym, co uznaliśmy za przydatne. Ja natomiast nie mam czasu,...
W trakcie skoku z kwiatka na kwiatek, widać wolność
Zamiast szukać smaków z dzieciństwa, lepiej odkrywać nowe i iść kierunku słońca, dopóki nie zamienisz się w popiół. Telomery mają określoną długość, ale i tak lepiej skręcić kark tańcząc, niż czekać w uśpieniu na ostatni, możliwy podział komórek. Nie musisz rozumieć, a ja tłumaczyć...