Dzisiaj zobaczyliśmy inny Madryt. Nie ten błyszczący, elegancki i pocztówkowy, w którym rozplywaliśmy się od zachwytów w styczniu. Zobaczyliśmy miasto brudne, rozwalone, pełne namiotów, szmat i prowizorycznych zadaszeń rozciągniętych w samym sercu Puerta del Sol. A jednak, wbrew całemu temu chaosowi i bałaganowi, widzę w tym jakąś szansę. Ludzie w końcu zaczynają się budzić i dostrzegać, do jakiego absurdu doprowadziły nas decyzje polityków. Głęboko sprzeciwiam się masowej, wymuszonej emigracji oraz absolutnie idiotycznym rozwiązaniom prawnym. Mam na myśli te absurdalne przepisy chroniące tak zwanych okupas, czy dawne patologie prawne wokół ustawy Ley de Vivienda oraz tak zwanej usurpación de vivienda. Doprowadziły one do sytuacji, w której ktoś może po prostu włamać się do cudzego mieszkania, zająć je, zmienić zamki i w świetle skomplikowanych procedur prawnych mieszkać tam całkowicie bezkarnie. To czyste szaleństwo. Ludzie mają już po prostu dość. Całe pokolenia pracują ponad siły i ...
W trakcie skoku z kwiatka na kwiatek, widać wolność
Zamiast szukać smaków z dzieciństwa, lepiej odkrywać nowe i iść kierunku słońca, dopóki nie zamienisz się w popiół. Telomery mają określoną długość, ale i tak lepiej skręcić kark tańcząc, niż czekać w uśpieniu na ostatni, możliwy podział komórek. Nie musisz rozumieć, a ja tłumaczyć...