Marcin wciąż w Polsce. Donosi, że jest przeraźliwie zimno, a cała Gdynia wygląda jak plac budowy – szczególnie nasza dzielnica. Budowa obwodnicy tymczasowo odcięła nas od głównego połączenia z centrum, więc teraz wszędzie trzeba jeździć na około. Najważniejsze jednak, że wszystkie sprawy zostały dopięte. Jutro czeka go jeszcze tylko wizyta u lekarza, omówienie wyników badań i dalszego planu działania, a potem wraca tutaj, do Alicante, prosto w moje objęcia. Ja w tym czasie wybrałem się do kina na film biograficzny „I swear”, opowiadający o chłopaku z zespołem Tourette’a. Muszę przyznać, że ta historia mocno mnie poruszyła, ale i rozbawiła – oceniam ją naprawdę wysoko. To niesamowite, przez co niektórzy muszą przechodzić i jak bardzo społeczeństwo potrafi być pozbawione empatii. Będę polecał ten tytuł każdemu, bo naprawdę warto go zobaczyć. W sieci znów zaczyna wybijać polityczne szambo. Jest coś fascynującego w tym kompulsywnym zafascynowaniu problemami świata i uzależnieniu od ci...
W trakcie skoku z kwiatka na kwiatek, widać wolność
Zamiast szukać smaków z dzieciństwa, lepiej odkrywać nowe i iść kierunku słońca, dopóki nie zamienisz się w popiół. Telomery mają określoną długość, ale i tak lepiej skręcić kark tańcząc, niż czekać w uśpieniu na ostatni, możliwy podział komórek. Nie musisz rozumieć, a ja tłumaczyć...