Przejdź do głównej zawartości

Londyn. Nawał pracy.









Wiosna za oknem, choć raczej tylko rano, bo potem jak za sprawą zaklęcia pojawiają się chmury, zrywa się wiatr, zaczyna padać i jest zimno. W mieszkaniu też chłodno, a że jesteśmy ciepłolubni, płacimy za prąd jakieś paradoksalne rachunki. Grzejniki chodzą ciągle, na wysokich obrotach, zwłaszcza teraz, kiedy pracuję z domu.

Oczywiście pracuję za dużo. Tak już mam. Marcin z politowaniem kręci głową, gdy po dwunastu godzinach przypominam sobie, że miałem się napić herbaty. Promuję zdrowy tryb życia, a sam jestem czasem przysłowiowym szewcem bez butów. Muszę to zmienić. 

Komentarze

  1. No raczej. Lepiej zachować czas i zdrowie na wydawanie zarobionej kasy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasy jest dużo. O wiele więcej niż zadowolenia z jej zarabiania...

      Usuń
    2. To żeby chociaż zadowolenie z wydawania dopisało :D

      Usuń
  2. Pomyśl o tej sekretarce 🙂 nie można, aż tak, ja też jestem pracoholikiem, ale czasem trzeba troche odpuścić 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyślę. Ktoś rzeczywiście za niewielką opłatą mógłby robić to, co mnie zajmuje zbędny czas.

      Usuń
    2. I dodaj do tego, że zabiera dużą przyjemność z pracy 😉 a tak mógłbyś chociażby nagrać kolejny fascynujący film 🥰 albo poopierdzielać swoje studentki za rozkminki, których juz być nie powinno na tym etapie edukacji w Twojej szkole 🤣🤣

      Usuń
  3. Lub zwyczajnie napić się kawy albo zjesc lunch o ludzkiej porze

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz