W centrum Alicante znajduje się centrum wirtualnej rzeczywistości, organizujące różne "wyprawy". Nigdy nie brałem udziału w czymś takim, więc kupiłem dwa bilety za 52 € i zabrałem Marcina na księżyc. Doświadczenie całkiem przyjemne, jednak brakowało mi ruchomej podłogi i wrażeń dotykowych. Czułem się jak duch, który wszystko widzi i przez wszystko przenika. Dosyć silne ale dziwne wrażenie. Mogłem podnosić przedmioty, ale nie czułem i w ciężaru i nie miałem żadnych wrażeń dotykowych. Myślę że w tych czasach jest to do zrobienia. Sama zabawa była całkiem udana i popołudnie spędziliśmy w bardzo niezwykły i przyjemny sposób. Takie doświadczenie wpływa na późniejsze spostrzeganie świata, bo później przez mniej więcej godzinę, obaj mieliśmy wrażenie nierzeczywistości świata już nie wirtualnego.
Zamiast szukać smaków z dzieciństwa, lepiej odkrywać nowe i iść kierunku słońca, dopóki nie zamienisz się w popiół. Telomery mają określoną długość, ale i tak lepiej skręcić kark tańcząc, niż czekać w uśpieniu na ostatni, możliwy podział komórek. Nie musisz rozumieć, a ja tłumaczyć...