Nie chcę już żyć w pędzie. Najchętniej wybrałbym dużo kasy i przeszedł na emeryturę. Ale jak mam odpocząć? Sam dźwigam wszystko i jeszcze na jesień chcemy przeprowadzić się na stałe do Madrytu. W związku tym muszę wymyśleć sposób na szybkie podreperowanie budżetu. Dwupokojowa chata w stolicy Hiszpanii to milion euro. No jeszcze trzeba za coś żyć...
Poza tym przegrzewają mi się zwoje od ciągłej nauki. Hiszpański zaczyna mi się wylewać uszami. Chyba wchodzę w fazę "wiem że nic nie wiem", bo mogę dużo więcej powiedzieć, ale częściej czuję niemoc wyrażenia tego co naprawdę chcę powiedzieć.
Poza tym praca zaczyna mnie trochę męczyć. Nie mam energii do pisania książki i do planowania kolejnych warsztatów, a muszę to przecież zrobić.
Przynajmniej spacer nam się udał. Pogoda całkiem ładna, chociaż zdarzają się chmury. Tutaj w Alicante przynajmniej nie pada bo podobno w innych miastach jest jakiś Armagedon.
