Prawie zaspałem. To znaczy leżałem już obudzony, czekając na dźwięk budzika, którego zapomniałem nastawić. Zorientowałem się, że jest późno, gdy niebo za oknem poszarzało. Była 7:47. Wstałem energicznie, wziąłem krótki prysznic, zamiast lunchu zrobiłem sobie jogurt z odżywką proteinową, jagodami, orzechami i gorzką czekoladą i o 8:22 wyszedłem z domu. W drodze zadzwoniłem do mamy i chyba ją obudziłem, bo co chwilę ziewała, co mnie mocno irytowało (bo zaraźliwe).
Po szkole spacerowałem z Yuki. Poszedłem też do polskiego sklepu po ogórki kiszone i wróciłem do domu dość zmęczony. Jestem na bardzo ścisłej diecie i dość dużo ćwiczę, dzięki czemu potrzebuję więcej odpoczynku. Z tej okazji zrobiłem sobie sjestę.
Wieczorem poszliśmy do Canibala, na drinka. Uczę się bawić, pijąc wodę. Abstynencja nie może wykluczać życia nocnego.
