Na Malcie dyskotek jest tyle, co na Soho w Londynie. I tłumy takie same.
Myślałem, że chociaż tutaj nie będzie trzeba stać w kolejkach do klubów nocnych, niestety ilość chętnych na balety jest taka, że stać trzeba. Nawet największa gay disco na Malcie, Michael Angelo, dwupoziomowy moloch, ledwie mieściła rozbrykanych i podpitych już wcześniej klientów.
Po wszystkim wylądowaliśmy z Marcinem na czymś w rodzaju after-party, gdzie dobry człowiek dał nam deskę serów i wędlin oraz piwa na dobre trawienie...
Mają już nawet gejowskie dyskoteki? A myślałem, że to nadal strasznie katolicki kraj, bo normalne rozwody mają dopiero od 10 lat.
OdpowiedzUsuńMają i to całkiem sporo. To znaczy są dwie dyskoteki ale jak na kraj wielkości Częstochowy to dużo. Jest kilka pubów LGBT i wiele artystycznych miejsc "gay friendly". Tak więc chyba poszli po rozum do głowy i przestali łączyć wiarę z propagandą nienawiści.
UsuńTo ta tęczowa oferta jest chyba większa, niż w Warszawie.
Usuń