Po szkole* zjedliśmy lunch w lokalnej sieciówce** i pojechaliśmy do domu. Musiałem odpocząć i zrobić kilka rzeczy, związanych z pracą. Ufarbowalem włosy, nałożyłem maseczkę i pograłem w ulubioną grę na telefonie***. A wieczorem, zgodnie z planem pojechaliśmy do centrum. Nasza znajoma z którą byliśmy umówieni napisała, że mocno się spóźni. Musiała jeszcze jechać do parku, nazbierać granatów i wysłać do Polski. Trochę nas to rozbawiło, ale ok. Poszliśmy na kolację sami. Zamówiliśmy pad thai, wiosenne bułeczki z krewetkami i butelkę lokalnego wina. Pycha i bardzo tanio (€31 łącznie). Później dołączyła Kasia i w ramach rekompensaty przyprowadziła czterech chłopaków, żebyśmy od razu mieli znajomych. Faceci okazali się bardzo zabawowi i ciągle kupowali wszystkim kolejki, tak więc dość szybko rzuciliśmy się w wir zabawy. Po jakimś czasie dołączyli do nas kolejni znajomi i jacyś Chińczycy, którzy z uwielbieniem wychwalali "naszą Hiszpanię". Poza tym wszyscy składali nam życzenia, bo...
Te współczesne brązy w Pompejach, centaur i ta druga, to dzieła Polaka, Igora Mitoraja.
OdpowiedzUsuńZwiedzaliście miasto chodząc tylko po ulicach? bez wizyty w jakimś archeologicznym muzeum?
Byliśmy, ale tam nie wolno kręcić filmów.
UsuńAha. W każdym razie nawet taki spacer po mieści robi spore wrażenie.
UsuńNo wiesz. To na filmie to też muzeum, które ciągle odkopują. Pompeje współczesne są zupełnie nieatrakcyjnym turystycznie miejscem. Choć mają zaletę - robią pyszną pizzę.
Usuń