Czterdzieści pięć dni temu, jechałem wstawiony metrem do domu i zgubiłem telefon. Wypadł mi z kieszeni i gdy się zorientowałem, byłem już w innym wagonie. Musiałem kupić nową komórkę (starszy model iPhone’a) i instalować wszystkie aplikacje, co zajęło mi chyba dwa dni.
Moje zdziwienie nie miało granic, gdy otrzymałem telefon z londyńskiego biura rzeczy znalezionych. Uprzejmy pan poprosił mnie o potwierdzenie pewnych danych i natychmiast wysłał telefon kurierem. Jestem naprawdę od wrażeniem!
Oprócz tego siedzę w domu i pracuję, w zasadzie ciagle. Marcina znów nie widzę, bo prawie nie wychodzi z pracy. Dlatego też postanowiliśmy wyjechać. Na jakiś czas przynajmniej.
I jeszcze wysłali? Faktycznie, robi wrażenie.
OdpowiedzUsuńNo raczej nie piszę o rzeczach tego typu, ale to było godne uwiecznienia.
OdpowiedzUsuńFajnie, że się znalazł. 😍 Ciekawi mnie czy wszystkie dane się zachowały? i te filmiki specjalnie nagrane na szkolenia, które nie ujrzały światła dziennego, bo nie zdążyłeś ich dodać? Wiem, że nagrałeś je ponownie poświęcając na nie całą niedzielę, ale ciekawa jestem czy tamte pierwsze dalej są 😊 a wyjazd... Myślę że będzie ciekawą odmianą 😊
OdpowiedzUsuńTak. Telefon zwyczajnie leżał na półce w biurze rzeczy znalezionych i wszystko jest.
Usuń