W Istambule ludzie zwracają się do siebie z szacunkiem. Tak samo, traktują zwierzęta. Budują psom i kotom budy, ptakom stawiają karmniki. Jest to powszechne, wszędzie obecne i naturalne. Piękna cecha!
Wszyscy (bo Aneta jest wciąż z nami) stwierdziliśmy, że panuje tu harmonijną atmosfera. Czuć ją w powietrzu. Poza tym nikt się tu nie spieszy, a ludzie pracują w naturalnym rytmie, są życzliwi, uśmiechają się do siebie i jest to uśmiech naturalny.
Przyjechaliśmy tu z Europy, w której grzeczność jest wymuszona. Tutaj jest czymś naturalnym. Dzisiaj obserwowałem ludzi, bardziej uważnie niż wcześniej i zobaczyłem, że są szczęśliwi. Ja też tu jestem szczęśliwy. I Marcin.
To dobrze :)
OdpowiedzUsuńSzczerze mówiąc, jestem zaskoczony. Tą taką zwykłą, naturalną ludzką dobrocią.
OdpowiedzUsuńFajnie że o tym mówisz. Łamiesz dzięki temu te wszystkie stereotypy i całą otoczkę, która przedstawiają w TV. Nigdy w Turcji nie byłam, ale też nigdy nie brałam wyjazdu do niej pod uwagę. Znajomi opowiadali, że owszem w hotelach all inclusive jest cudownie, natomiast wszędzie indziej bieda, brud i ubóstwo, a Ty pokazujesz, że wcale tak nie jest, te wszystkie kawiarenki, kolory, dbałość uśmiechy ludzi, którzy mijają Was na ulicy, uliczne występy grajków... Aż chce się teleportować i zobaczyć to na własne oczy.
OdpowiedzUsuń