Przejdź do głównej zawartości

Nowy Jork. Majówka.












Maj zaczął się od bardzo wiosennej pogody. 15 minut deszczu i 45 minut słońca. Wszystko kwitnie i pachnie. Studzienki buchają parą, a sygnały radiowozów, karetek i wozów strażackich, tworzą melodię miasta.

W Nowym Jorku zostaniemy do końca miesiąca, ale coraz bardziej myślimy o przeprowadzce tutaj. To miasto spełnia nasze potrzeby. Jako jedyne na świecie. Drugi na liście jest Paryż, potem Londyn. Jeszcze pomyślę... 

Od jutra ma być raczej tylko pięknie, więc czekamy na słońce i wszystkie cudowności związane z majem. 

Komentarze

  1. Super że dolecieliście szcześliwie i tak Wam podoba się to miejsce. Uruchamiają mi się wspomnienia wycieczki do central parku gdzie za każdym razem odkrywałam coś innego 😊 to był fajny rozdział w moim życiu, ale dla mnie Nowy Jork był za szybki i zbyt intensywny, ale myślę że Wam pasuje 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo jestem ciekawy, czy wiele się zmieniło. Jak powracam do miejsc, w których nie byłem długo, widzę upływ czasu.

      Usuń
    2. Byłam tam 16 lat temu 🙈 na pewno zmieniły się samochody policyjne, wtedy wszystkie jeździly poobijane na maksa, taxi też były inne, światla z ludzikiem dalej na miejscu a metro wygląda tak samo, uważając e tam na szczury i kakrocie 😂 tyle zdążylam zauważyc. Wszędzie też były wiewiórki.

      Usuń
  2. O! Jaki przeskok! To bawcie się dobrze po drugiej stronie Atlantyku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będziemy tu miesiąc więc trochę się pobawimy. Zaczęliśmy już wczoraj i muszę przyznać że było miło. Tu wszystko jakieś takie, z "większym rozmachem".

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Alicante. Halloween.

Po szkole* zjedliśmy lunch w lokalnej sieciówce** i pojechaliśmy do domu. Musiałem odpocząć i zrobić kilka rzeczy, związanych z pracą. Ufarbowalem włosy, nałożyłem maseczkę i pograłem w ulubioną grę na telefonie***. A wieczorem, zgodnie z planem pojechaliśmy do centrum. Nasza znajoma z którą byliśmy umówieni napisała, że mocno się spóźni. Musiała jeszcze jechać do parku, nazbierać granatów i wysłać do Polski. Trochę nas to rozbawiło, ale ok. Poszliśmy na kolację sami. Zamówiliśmy pad thai, wiosenne bułeczki z krewetkami i butelkę lokalnego wina. Pycha i bardzo tanio (€31 łącznie). Później dołączyła Kasia i w ramach rekompensaty przyprowadziła czterech chłopaków, żebyśmy od razu mieli znajomych. Faceci okazali się bardzo zabawowi i ciągle kupowali wszystkim kolejki, tak więc dość szybko rzuciliśmy się w wir zabawy. Po jakimś czasie dołączyli do nas kolejni znajomi i jacyś Chińczycy, którzy z uwielbieniem wychwalali "naszą Hiszpanię".  Poza tym wszyscy składali nam życzenia, bo...

Koniec lata

W Gdyni pogodnie, ale w powietrzu czuć jesień.  Spałem do 8:49. Wypiłem kawę i zacząłem pracować. Marcin poszedł do centrum, odebrać nowy paszport. Wrócił niedługo po południu i zjedliśmy lunch, po którym dalej pracowałem. Nagrywałem informacje zwrotne dla kursantek z grupy Mindfulness. Dość pracochłonne zajęcie. Po pracy, w okolicach 14, poszedłem na siłownię, następnie na saunę. Odpocząłem i jednocześnie opadłem z sił. Chyba znów za dużo wszystkiego. W drodze powrotnej kupiłem ciastka bez cukru i bez glutenu. Babeczki na mące migdałowej i brownie z kremem, chyba na zmielonych nasionach babki lancetowatej z kakao. W smaku słodkie i naprawdę pyszne. Mają kilkukrotnie mniejszą ilość kalorii, niż zwykle wypieki i wyjątkowo niski indeks glikemiczny. Marcin zaś eksperymentował w kuchni, co zaowocowało wyjątkowo smaczną potrawką. Rodzaj zapiekanki. Spód z mielonych migdałów, jajka i startej cukinii z wyczuwalnym smakiem czosnku i dużą ilość indyczego udźca, długo duszonego na wolnym ogn...

Gdynia. Noc Kupały.

Rano dostaliśmy alert, że burze z piorunami będą. Nie wiedziałem, że będzie to proroctwo dotyczące naszego życia, a nie pogody.  Po lunchu pojechaliśmy do Jelitkowa kolejką SKM i poszliśmy spacerem, w stronę Gdyni. To daleko, ale mieliśmy ochotę na spacer. Mimo głupawych ostrzeżeń, niebo było błękitne, a temperatura przyjemnie wysoka. Doszliśmy do Sopotu i poszliśmy do bezcukrowej kawiarnii na ciastko. Fot Cake robi takie że akurat 0% tłuszczu, z erytrytolem. Smak jest naprawdę dobry. Następnie postanowiliśmy oddać butelki w Żabce, mieszczącej się na sopockim "monciaku". Sprzedawca od początku był agresywny. Odmówił przyjęcia butelek. Powiedział że maszyna jest pełna i nie ma żadnego obowiązku i opróżniać. Na nic się zdało moje tłumaczenie. W końcu otworzyłem tą małą maszynkę i chciałem ją upchać butelki. W tym czasie jedna pracownica zamknęła drzwi, uniemożliwiając wyjście wszystkim klientom a sprzedawca wstrzymał obsługiwanie i wezwał policję. Przyjechali na sygnale po 10 m...