Przejdź do głównej zawartości

Kopenhaga-Delhi. Lot.



Lot z przygodami. W jednym z samolotów coś jebło, stewardesa uciekła, a nasz autobus pospiesznie odjechał z płyty. Musieliśmy lecieć innymi liniami i długo czekać na lotnisku. Plus jest taki, że dzięki opóźnieniu, zwrócą za bilet, dali też inne, mniejsze upominki i mnóstwo voucherów na jedzenie i picie.

Air India okazała się wygodną i punktualną linią (latamy raczej innymi). Łóżka w samolocie były trochę za miękkie, ale chyba dzięki temu nie czuliśmy turbulencji. A hinduska opiekunka przypisana do nas była niezwykle miła i wychwaliła wszystkie moje tatuaże. Nad jakością posiłków czuwał duński szef i wszystko było pyszne. Obawy przed Air India były nieuzasadnione.

Komentarze

  1. Nie wiedziałem, że w samolocie jest też opcja lotu ze spaniem. Czy może to jakaś super klasa za podwójną kasę, a reszta pasażerów drzemała normalnie w fotelach?

    OdpowiedzUsuń
  2. Samoloty krótkodystansowe mają dwie klasy. Samoloty międzykontynentalne mają trzy klasy: ekonomiczną, biznes i pierwszą. Ekonomiczna stanowi około 90% wszystkich miejsc, biznes klasa 6% i pierwsza 4%. Jeżeli występuje w samolocie. Nie wiem czy dobrze przeliczyłem na procenty ale na przykład w tym samolocie w którym lecieliśmy było 290 ponad normalnych miejsc z czego nasza kabina miała 8 łóżek. Jeśli chodzi o cenę, to zależy, ale zazwyczaj biznes jest 3-4 razy wyższa, a pierwsza kolejne 2-3 razy.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Alicante. Halloween.

Po szkole* zjedliśmy lunch w lokalnej sieciówce** i pojechaliśmy do domu. Musiałem odpocząć i zrobić kilka rzeczy, związanych z pracą. Ufarbowalem włosy, nałożyłem maseczkę i pograłem w ulubioną grę na telefonie***. A wieczorem, zgodnie z planem pojechaliśmy do centrum. Nasza znajoma z którą byliśmy umówieni napisała, że mocno się spóźni. Musiała jeszcze jechać do parku, nazbierać granatów i wysłać do Polski. Trochę nas to rozbawiło, ale ok. Poszliśmy na kolację sami. Zamówiliśmy pad thai, wiosenne bułeczki z krewetkami i butelkę lokalnego wina. Pycha i bardzo tanio (€31 łącznie). Później dołączyła Kasia i w ramach rekompensaty przyprowadziła czterech chłopaków, żebyśmy od razu mieli znajomych. Faceci okazali się bardzo zabawowi i ciągle kupowali wszystkim kolejki, tak więc dość szybko rzuciliśmy się w wir zabawy. Po jakimś czasie dołączyli do nas kolejni znajomi i jacyś Chińczycy, którzy z uwielbieniem wychwalali "naszą Hiszpanię".  Poza tym wszyscy składali nam życzenia, bo...

A dzisiaj nie o nas.

Z cyklu "muszę, bo się uduszę".  Prawie nigdy nie wyrażam poglądów politycznych, ale dzisiaj to zrobię, bo męczy mnie "jedyna i słuszna" narracja ciasnych umysłowo, smutnych ludzi, którzy w życiu prywatnym dorobili się nieudanych rodzin, traum i depresji. Zastanawiam się, czy są zwyczajnie tępi i pozbawieni empatii, czy mszczą się na innych za własny ból dupy? Emigracja Spójrzmy na Londyn. Setki tysięcy ludzi wyszło na ulice, bo mają dość pieprzonej różnorodności : emigrantów, którzy żyją z zasiłków i tych, którzy latają z maczetami po ulicach. I jeszcze jednego mają dość - kneblowania! Bo w obecnych czasach "słodkiej poprawności językowej"  nie wolno powiedzieć, że czarny zabił, napadł, albo dokonał przestępstwa. W UK nie upublicznia się rasy przestępców. Ale ludzie mają oczy. Na Tootingu gdzie mieszkałem przez dekadę, w każdym tygodniu ktoś kogoś mordował. I nigdy, przez te wszystkie lata nie była to biała osoba. Brytyjczycy przegłosowali wyjście z Unii...

Trójmiasto. Piątek 13-tego.

  Trochę ostatnio za dużo jadłem. Wakacje są fajne, gdy człowiek nie ma ograniczeń, ale nabiera się ciała. Jestem za stary, żeby się katować. Liposukcja laserowa zmniejszyła obwód w pasie i przywróciła ustawienia fabryczne. Poza tym, miałem przygody. Ponieważ jadę do Wrocławia (o tym za chwilę), a potem do Ustronia (o tym za dwie chwile), wyszedłem z domu z wielką walizką i plecakiem.  W Gdańsku skorzystałem z automatycznej przechowalni. Wszystko włożyłem do skrzynki, przeczytałem regulamin, zapłaciłem i zamknąłem na kluczyk, który włożyłem do portfela (wszystko w tej właśnie kolejności).  Po zabiegu, zaraz przed przyjazdem pociągu, włożyłem kluczyk, zamek zrobił "klik" i drzwiczki się otworzyły. W środku niczego nie było. Ani wielkiej walizki, ani laptopa z całym moim dorobkiem i danymi z firmy, ani innych ważnych rzeczy. Ktoś wziął wszystko. Świat się zatrzymał. W takich sytuacjach nigdy się nie denerwuję, tylko działam. Rozejrzałem się i stwierdziłem, że jest kamera, p...