Stanęliśmy na Dachu Świata. Po raz drugi. 5072 metry nad poziomem morza. Droga tam była niezwykła pod względem duchowym. Wewnętrzne myśli, mantry, wykonywane czynności i rytuały buddyjskie, ostatnia książka i wiele innych; wszystko to nałożyło się na siebie i spowodowało coś, czego być może nie doświadczyłem wcześniej.
Mam wiele twarzy. Wszystkie składają się na jedną. To jedno z głównych doświadczeń dzisiejszej podróży.
Mądrości i doświadczenia nie da się przekazać.
Słowa i myśli, już przy samej próbie przekazania stają się fałszywe dzięki ograniczeniom językowym. Późniejsza ich interpretacja dodatkowo je wypacza.
Himalaje są piękne. Nie ma w nich jednak żadnych niezwykłości. W każdym razie nie są większe, od niezwykłości każdego innego miejsca. To także odkryłem dzisiaj.

Do mnie to nie przemawia. Chyba nie jestem dostatecznie uduchowiony.
OdpowiedzUsuńByć może nie jesteś, być może idziesz w innym kierunku. Wszystko jednak, tak naprawdę.
OdpowiedzUsuńCiekawi mnie jednak, co do ciebie nie przemawia? Które zdanie? Co dokładnie?
Buddyjska mistyka i przezywanie tego wyjazdu jako czegoś duchowego. Wydaje mi się, że już z własnym katolicyzmem miałem podobny problem, przez co tak łatwo mi było odejść od kościoła.
Usuń