Przejdź do głównej zawartości

Gdynia. Życie...


Dieta. Kupiłem sobie dietę pudełkową Keto LUV, składającą się z proszków i maści. Podobno bio. Ale liczba kalorii jak dla mnie za mała. Dzisiaj zjadłem normalną (raczej keto) kolację. Będę tak robił dwa pierwsze posiłki: keto pasta do zmieszania z jogurtem greckim na śniadanie, na lunch przekąska, a później normalna kolacja. Na 500 kcal nie uciaąnę.

Byłem u kardiologa. Jest ok, choć nie idealnie. Powiedział, że w moim wieku zazwyczaj jest znacznie gorzej, ludzie po przekroczeniu półwiecza coś tam mają. A ja mam lekkie zmiany zwyrodnieniowe w zastawce mitralnej oraz jej lekkie wypadanie, co nie zaniepokoiło profesora (mnie niestety tak, bo wiem, że to będzie "stosownie do wieku" postępować). Lekarz kazał mi zrobić standardowe badanie, RTG płuc i holtera i z wynikami wrócić. Według starszego pana, w "moim wieku" badać się trzeba. Był wielce zdziwiony, że nie robię badań, a ostatniego RTG płuc zwyczajnie nie miałem nigdy. Hmm...

W Gdyni "upały". Dla mnie przyjemnie ciepło. +32 stopnie. Odczuwam to jako poranną bryzę. W Azji takie temperatury to "chłodek" zaraz przed wschodem słońca.

Komentarze

  1. Ale rentgen płuc to chyba jednak kiedyś robiłeś? W PRL-u dla osiemnastolatków to było obowiązkowe badanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, robiłem chyba małoobrazkowe w tamtym wieku właśnie.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Alicante. Halloween.

Po szkole* zjedliśmy lunch w lokalnej sieciówce** i pojechaliśmy do domu. Musiałem odpocząć i zrobić kilka rzeczy, związanych z pracą. Ufarbowalem włosy, nałożyłem maseczkę i pograłem w ulubioną grę na telefonie***. A wieczorem, zgodnie z planem pojechaliśmy do centrum. Nasza znajoma z którą byliśmy umówieni napisała, że mocno się spóźni. Musiała jeszcze jechać do parku, nazbierać granatów i wysłać do Polski. Trochę nas to rozbawiło, ale ok. Poszliśmy na kolację sami. Zamówiliśmy pad thai, wiosenne bułeczki z krewetkami i butelkę lokalnego wina. Pycha i bardzo tanio (€31 łącznie). Później dołączyła Kasia i w ramach rekompensaty przyprowadziła czterech chłopaków, żebyśmy od razu mieli znajomych. Faceci okazali się bardzo zabawowi i ciągle kupowali wszystkim kolejki, tak więc dość szybko rzuciliśmy się w wir zabawy. Po jakimś czasie dołączyli do nas kolejni znajomi i jacyś Chińczycy, którzy z uwielbieniem wychwalali "naszą Hiszpanię".  Poza tym wszyscy składali nam życzenia, bo...

Koniec lata

W Gdyni pogodnie, ale w powietrzu czuć jesień.  Spałem do 8:49. Wypiłem kawę i zacząłem pracować. Marcin poszedł do centrum, odebrać nowy paszport. Wrócił niedługo po południu i zjedliśmy lunch, po którym dalej pracowałem. Nagrywałem informacje zwrotne dla kursantek z grupy Mindfulness. Dość pracochłonne zajęcie. Po pracy, w okolicach 14, poszedłem na siłownię, następnie na saunę. Odpocząłem i jednocześnie opadłem z sił. Chyba znów za dużo wszystkiego. W drodze powrotnej kupiłem ciastka bez cukru i bez glutenu. Babeczki na mące migdałowej i brownie z kremem, chyba na zmielonych nasionach babki lancetowatej z kakao. W smaku słodkie i naprawdę pyszne. Mają kilkukrotnie mniejszą ilość kalorii, niż zwykle wypieki i wyjątkowo niski indeks glikemiczny. Marcin zaś eksperymentował w kuchni, co zaowocowało wyjątkowo smaczną potrawką. Rodzaj zapiekanki. Spód z mielonych migdałów, jajka i startej cukinii z wyczuwalnym smakiem czosnku i dużą ilość indyczego udźca, długo duszonego na wolnym ogn...

Gdynia. Noc Kupały.

Rano dostaliśmy alert, że burze z piorunami będą. Nie wiedziałem, że będzie to proroctwo dotyczące naszego życia, a nie pogody.  Po lunchu pojechaliśmy do Jelitkowa kolejką SKM i poszliśmy spacerem, w stronę Gdyni. To daleko, ale mieliśmy ochotę na spacer. Mimo głupawych ostrzeżeń, niebo było błękitne, a temperatura przyjemnie wysoka. Doszliśmy do Sopotu i poszliśmy do bezcukrowej kawiarnii na ciastko. Fot Cake robi takie że akurat 0% tłuszczu, z erytrytolem. Smak jest naprawdę dobry. Następnie postanowiliśmy oddać butelki w Żabce, mieszczącej się na sopockim "monciaku". Sprzedawca od początku był agresywny. Odmówił przyjęcia butelek. Powiedział że maszyna jest pełna i nie ma żadnego obowiązku i opróżniać. Na nic się zdało moje tłumaczenie. W końcu otworzyłem tą małą maszynkę i chciałem ją upchać butelki. W tym czasie jedna pracownica zamknęła drzwi, uniemożliwiając wyjście wszystkim klientom a sprzedawca wstrzymał obsługiwanie i wezwał policję. Przyjechali na sygnale po 10 m...