Rano dostaliśmy alert, że burze z piorunami będą. Nie wiedziałem, że będzie to proroctwo dotyczące naszego życia, a nie pogody.
Po lunchu pojechaliśmy do Jelitkowa kolejką SKM i poszliśmy spacerem, w stronę Gdyni. To daleko, ale mieliśmy ochotę na spacer. Mimo głupawych ostrzeżeń, niebo było błękitne, a temperatura przyjemnie wysoka.
Doszliśmy do Sopotu i poszliśmy do bezcukrowej kawiarnii na ciastko. Fot Cake robi takie że akurat 0% tłuszczu, z erytrytolem. Smak jest naprawdę dobry. Następnie postanowiliśmy oddać butelki w Żabce, mieszczącej się na sopockim "monciaku".
Sprzedawca od początku był agresywny. Odmówił przyjęcia butelek. Powiedział że maszyna jest pełna i nie ma żadnego obowiązku i opróżniać. Na nic się zdało moje tłumaczenie. W końcu otworzyłem tą małą maszynkę i chciałem ją upchać butelki. W tym czasie jedna pracownica zamknęła drzwi, uniemożliwiając wyjście wszystkim klientom a sprzedawca wstrzymał obsługiwanie i wezwał policję. Przyjechali na sygnale po 10 minutach.
Były rozmowy i wyjaśnienia w rezultacie zapłaciłam 300 zł mandatu za zakłócanie porządku publicznego. Wzięłam mandat ponieważ on kończy sprawę. Wystosowałem pismo do wszystkich urzędów kontrolujących recykling i konieczność kaucjowania butelek. Wysłałem też zażalenie do Żabki. Jutro jeszcze napiszę list do właściciela tego punktu. Ponieważ zostałem podrapany bo chciałem wyjść, co próbowano mi uniemożliwić, złożę jeszcze pozew przeciwko osobom które się ze mną szarpały. Nie jestem w stanie tego zostawić. Najbardziej kuriozalne jest fakt że Marcin też został ukarany mandatem chociaż stał jak słup i nie uczestniczył w konflikcie. Ale według policjantów dlatego że był ze mną brał bierny współudział. Myślę że alert pogodowy dotyczył naszego życia. Kara finansowa jest dla mnie do zniesienia, natomiast nie jestem w stanie przejść obojętnie koło takiej niesprawiedliwości i braku poszanowania drugiej osoby oraz jej praw.
Po incydencie poszliśmy na zakupy i trafiliśmy na ognisko LGBT. Była naprawdę fajnie i zupełnie nie zapomniałem o całym zajściu. Miłość śpiewy, bębny, tańce z ogniem, piwo 0% i smaczne kiełbaski z grilla. Wróciliśmy do domu nieco po północy. Mimo wszystko dzień był bardzo udany.


Niezła akcja. I Marcin też przyjął mandat? Z jego strony - jeśli absolutnie nic nie robił - to chyba duży błąd.
OdpowiedzUsuń