Turcy (przynajmniej ci z największego miasta) są bardzo elastyczni i nie lubią jakichkolwiek form przymusu. Gdy pojawia się jakaś reguła ograniczająca ich wolność, natychmiast protestują. A widzieliśmy tych protestów wiele. Wczoraj na przykład że trzy i wszystkie bardzo pokojowe, z wyjątkiem krótkiego incydentu, gdzie widziałem i nawet nagrałem bójkę. Biły się dwie grupy niewiast, za wykrzyczane słowa (których nie rozumiałem), a policja ich ochraniała. Zabawne w sumie.
Zaskoczeniem są kluby LGBT. Jest ich więcej niż w Londynie, chociaż są mniejsze powierzchniowo. Ludzie tu od razu tańczą i śpiewają i z ogromną łatwością nawiązują kontakty. Nie mam z tym problemu, ale nigdy tak szybko nie poznawałem ludzi.
Ciekawe spostrzeżenia. tutaj (tzn w Polsce) obowiązuje raczej zupełnie inna narracja i obraz Turcji - że Erdogan trzyma wszystkich pod dyktatorskim butem, a kraj się islamizuje, odwracając od europejskich wartości.
OdpowiedzUsuńTak. To jest w sumie "zabawne" - to zderzenie rzeczywistości z medialnym pieprzeniem. Dlatego w ogóle, już od dawna, nie oglądam, nie słucham, tylko doświadczam. Dziennikarstwo kojarzy mi się tylko z czymś brudnym.
OdpowiedzUsuń