Przejdź do głównej zawartości

Alicante. Wiosna.

Mamy powrót wiosny. Po afrykańskim pyle nie zostało śladu, niebo wróciło do normalnego, błękitnego koloru i temperatura doszła do 21°C (w słońcu było nawet 27°C). Poszedłem na plażę, nagrałem krótki film i wypiłem kawę. Rozebrani do majtek turyści, leżeli plackiem na piasku, a hiszpańska młodzież grała w siatkówkę, w wielu wyznaczonych miejscach. 

Na Internety starałem się nie zaglądać, bo ludzie wypisują tam coraz to głupsze rzeczy. Zamiast tego spędziłem czas z przyjaciółmi, nagrywając i odsłuchując wielu wiadomości. Mam taką niezmienną siatkę bliskich, z którymi utrzymuję dzienny kontakt. Jesteśmy do siebie podobni: nie interesują nas newsy ze świata, nie obawiamy innych i nie gadamy o polityce. Interesują nas odczucia, i to, co dzieje się u nas. Dzięki temu, mieszkając daleko od siebie, jesteśmy blisko. To dla mnie ważne. Dla mnie naprawdę dużo większe znaczenie ma informacja, że "ta nowa cebula w warzywniaku jest bardzo soczysta i nadaje się na syrop", niż pieprzenie i rozsiewanie politycznego strachu.

Jestem antysystemowcem. Nie znoszę manipulacji medialnej, nie czytam tego co piszą w mediach i mam absolutnie w dupie, co się wydarzy. Nie mam na to żadnego wpływu. Już dawno postanowiłem nie uczestniczyć w systemowym szaleństwie i manipulacji. I nie mam najmniejszej ochoty tego nikomu wyjaśniać, ani tłumaczyć swoich motywów. 

I dzisiaj, gdy tak sobie siedziałem na plaży, pełen radości podzieliłem się tym, że znów jest pięknie i ciepło. Jeden z moich znajomych, w odpowiedzi przysłał mi screenshot z prognozą pogody, z której wynikało że w miejscu w którym siedzę jest chłodno i częściowo pochmurno. Tym samym dał mi niepisaną informację: "kłamiesz - fakty są inne". I wkurwił mnie tym na maksa. Nie rozumiem motywów ludzi, którzy się tak zachowują. Po co to robią? Jaki mają w tym cel? Sianie dezinformacji? No przecież siedziałem na tej cholernej plaży i widziałem ile jest stopni! Wokół mnie leżeli ludzie w pełnym słońcu. Rozebrani! Kąpali się w morzu. Dzieci bawiły się w płytkiej wodzie, albo budowały zamki z piasku. 

Właśnie z takiego przeświadczenia, że wie się lepiej, z tej takiej niczym nieuzasadnionej pychy, biorą się wszystkie konflikty tego świata. Tylko po co? 

Zrobiłem sobie krótką medytację gdy doszedłem do równowagi wewnętrznej, poszedłem do centrum, przyszedłem się wąskimi uliczkami Alicante i zrobiłem zakupy. Marcin został w domu, bo się trochę przeziębił i postanowił wyleczyć katar w sypialni ◉⁠‿⁠◉. To jego "przeziębienie"  może być też reakcja alergiczną, bo zaczęły kwitnąć brzozy i inne kwiatki które mocno pylą. Jesteś tam też mam jakiś katar, szczególnie rano i wieczorem, który zaczął się kilka dni temu jak ten pył z Afryki przyleciał do nas. Jakość powietrza była rzeczywiście straszna. 

Wieczór spędziłem w swoim gabinecie. Miałem iść na imprezę, ale mi się odechciało... 

Komentarze

  1. Odwrócenie się plecami do świata ma niewątpliwie wiele zalet. A w tym waszym zimnym morzu na zimnej plaży mogą przecież urzędować morsy :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Alicante. Halloween.

Po szkole* zjedliśmy lunch w lokalnej sieciówce** i pojechaliśmy do domu. Musiałem odpocząć i zrobić kilka rzeczy, związanych z pracą. Ufarbowalem włosy, nałożyłem maseczkę i pograłem w ulubioną grę na telefonie***. A wieczorem, zgodnie z planem pojechaliśmy do centrum. Nasza znajoma z którą byliśmy umówieni napisała, że mocno się spóźni. Musiała jeszcze jechać do parku, nazbierać granatów i wysłać do Polski. Trochę nas to rozbawiło, ale ok. Poszliśmy na kolację sami. Zamówiliśmy pad thai, wiosenne bułeczki z krewetkami i butelkę lokalnego wina. Pycha i bardzo tanio (€31 łącznie). Później dołączyła Kasia i w ramach rekompensaty przyprowadziła czterech chłopaków, żebyśmy od razu mieli znajomych. Faceci okazali się bardzo zabawowi i ciągle kupowali wszystkim kolejki, tak więc dość szybko rzuciliśmy się w wir zabawy. Po jakimś czasie dołączyli do nas kolejni znajomi i jacyś Chińczycy, którzy z uwielbieniem wychwalali "naszą Hiszpanię".  Poza tym wszyscy składali nam życzenia, bo...

Koniec lata

W Gdyni pogodnie, ale w powietrzu czuć jesień.  Spałem do 8:49. Wypiłem kawę i zacząłem pracować. Marcin poszedł do centrum, odebrać nowy paszport. Wrócił niedługo po południu i zjedliśmy lunch, po którym dalej pracowałem. Nagrywałem informacje zwrotne dla kursantek z grupy Mindfulness. Dość pracochłonne zajęcie. Po pracy, w okolicach 14, poszedłem na siłownię, następnie na saunę. Odpocząłem i jednocześnie opadłem z sił. Chyba znów za dużo wszystkiego. W drodze powrotnej kupiłem ciastka bez cukru i bez glutenu. Babeczki na mące migdałowej i brownie z kremem, chyba na zmielonych nasionach babki lancetowatej z kakao. W smaku słodkie i naprawdę pyszne. Mają kilkukrotnie mniejszą ilość kalorii, niż zwykle wypieki i wyjątkowo niski indeks glikemiczny. Marcin zaś eksperymentował w kuchni, co zaowocowało wyjątkowo smaczną potrawką. Rodzaj zapiekanki. Spód z mielonych migdałów, jajka i startej cukinii z wyczuwalnym smakiem czosnku i dużą ilość indyczego udźca, długo duszonego na wolnym ogn...

Gdynia. Noc Kupały.

Rano dostaliśmy alert, że burze z piorunami będą. Nie wiedziałem, że będzie to proroctwo dotyczące naszego życia, a nie pogody.  Po lunchu pojechaliśmy do Jelitkowa kolejką SKM i poszliśmy spacerem, w stronę Gdyni. To daleko, ale mieliśmy ochotę na spacer. Mimo głupawych ostrzeżeń, niebo było błękitne, a temperatura przyjemnie wysoka. Doszliśmy do Sopotu i poszliśmy do bezcukrowej kawiarnii na ciastko. Fot Cake robi takie że akurat 0% tłuszczu, z erytrytolem. Smak jest naprawdę dobry. Następnie postanowiliśmy oddać butelki w Żabce, mieszczącej się na sopockim "monciaku". Sprzedawca od początku był agresywny. Odmówił przyjęcia butelek. Powiedział że maszyna jest pełna i nie ma żadnego obowiązku i opróżniać. Na nic się zdało moje tłumaczenie. W końcu otworzyłem tą małą maszynkę i chciałem ją upchać butelki. W tym czasie jedna pracownica zamknęła drzwi, uniemożliwiając wyjście wszystkim klientom a sprzedawca wstrzymał obsługiwanie i wezwał policję. Przyjechali na sygnale po 10 m...