Przejdź do głównej zawartości

Gdynia. Lato.

Pierwszy dzień lata przypadł na 31 lipca 2026 roku. Zauważyłem zmianę zapachu powietrza, gdy po przebudzeniu otworzyłem okna. Była 9:36 i czuć było, że to będzie dobry dzień. Wypiłem suplementy i pobiegłem na siłownię, a Marcin zaczął wygrzebywać się z pościeli. Ćwiczyłem do południa, wziąłem prysznic i o 12:20 pojawiłem się w domu. 

- Naleśniki są - oznajmił dumnie Marcin, ustawiając dodatki do tego co upiekł na stole: jogurt 0%, dżem truskawkowy bez cukru ze stewią i twaróg z nasionami chia, który przygotowałem dzień wcześniej. Starłem jeszcze kilka kostek gorzkiej czekolady i zasiadłem do stołu.

Naleśniki wyszły obłędne. Zamiast tradycyjnego składu, Kot zrobił je z mąk: ryżowej, z tapioki, z cieciorki, lnianej, kokosowej i migdałowej, z dodatkiem białka z grochu i łuski babki różowej. Do tego mleko 0.5% i 2 jajka.

Zaraz po lunchu poszliśmy na spacer. Do Sopotu i później do Jelitkowa, skąd wróciliśmy kolejką SKM do Redłowa i stamtąd znów spacerem do mieszkania. Łącznie 34500 kroków.

Zacząłem pracę, a Marcin przygotował kolację. Noodle Udon z konjacu, z warzywami, wędzonym tofu i piersią kurczaka. Czegoś tak dobrego nie jadłem dawno. Dodatkowo konjac nie ma praktycznie kalorii, więc mimo dużej objętości, kolacja zamknęła się w mniej niż 400 kcal.

Po kolacji pracowałem 2 godziny. Nie w domu. Poszedłem do lasu i rozsiadłem się na polanie, skąd połączyłem się że studentkami. A później poszedłem na saunę. I leżąc w temperaturze +105°C słuchałem nowej płyty Madonny, w której się zakochałem.


Komentarze

  1. Poczytałem sobie o tym konjacu - ciekawy produkt spożywczy.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja nie znam tego, muszę się rozejrzeć co to takiego jest. Nieźle, po 9 wstawanie z łóżka 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest w coraz większej ilości sklepów. My kupujemy w Auchan. On-line też można.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Alicante. Halloween.

Po szkole* zjedliśmy lunch w lokalnej sieciówce** i pojechaliśmy do domu. Musiałem odpocząć i zrobić kilka rzeczy, związanych z pracą. Ufarbowalem włosy, nałożyłem maseczkę i pograłem w ulubioną grę na telefonie***. A wieczorem, zgodnie z planem pojechaliśmy do centrum. Nasza znajoma z którą byliśmy umówieni napisała, że mocno się spóźni. Musiała jeszcze jechać do parku, nazbierać granatów i wysłać do Polski. Trochę nas to rozbawiło, ale ok. Poszliśmy na kolację sami. Zamówiliśmy pad thai, wiosenne bułeczki z krewetkami i butelkę lokalnego wina. Pycha i bardzo tanio (€31 łącznie). Później dołączyła Kasia i w ramach rekompensaty przyprowadziła czterech chłopaków, żebyśmy od razu mieli znajomych. Faceci okazali się bardzo zabawowi i ciągle kupowali wszystkim kolejki, tak więc dość szybko rzuciliśmy się w wir zabawy. Po jakimś czasie dołączyli do nas kolejni znajomi i jacyś Chińczycy, którzy z uwielbieniem wychwalali "naszą Hiszpanię".  Poza tym wszyscy składali nam życzenia, bo...

A dzisiaj nie o nas.

Z cyklu "muszę, bo się uduszę".  Prawie nigdy nie wyrażam poglądów politycznych, ale dzisiaj to zrobię, bo męczy mnie "jedyna i słuszna" narracja ciasnych umysłowo, smutnych ludzi, którzy w życiu prywatnym dorobili się nieudanych rodzin, traum i depresji. Zastanawiam się, czy są zwyczajnie tępi i pozbawieni empatii, czy mszczą się na innych za własny ból dupy? Emigracja Spójrzmy na Londyn. Setki tysięcy ludzi wyszło na ulice, bo mają dość pieprzonej różnorodności : emigrantów, którzy żyją z zasiłków i tych, którzy latają z maczetami po ulicach. I jeszcze jednego mają dość - kneblowania! Bo w obecnych czasach "słodkiej poprawności językowej"  nie wolno powiedzieć, że czarny zabił, napadł, albo dokonał przestępstwa. W UK nie upublicznia się rasy przestępców. Ale ludzie mają oczy. Na Tootingu gdzie mieszkałem przez dekadę, w każdym tygodniu ktoś kogoś mordował. I nigdy, przez te wszystkie lata nie była to biała osoba. Brytyjczycy przegłosowali wyjście z Unii...

Gdynia. Noc Kupały.

Rano dostaliśmy alert, że burze z piorunami będą. Nie wiedziałem, że będzie to proroctwo dotyczące naszego życia, a nie pogody.  Po lunchu pojechaliśmy do Jelitkowa kolejką SKM i poszliśmy spacerem, w stronę Gdyni. To daleko, ale mieliśmy ochotę na spacer. Mimo głupawych ostrzeżeń, niebo było błękitne, a temperatura przyjemnie wysoka. Doszliśmy do Sopotu i poszliśmy do bezcukrowej kawiarnii na ciastko. Fot Cake robi takie że akurat 0% tłuszczu, z erytrytolem. Smak jest naprawdę dobry. Następnie postanowiliśmy oddać butelki w Żabce, mieszczącej się na sopockim "monciaku". Sprzedawca od początku był agresywny. Odmówił przyjęcia butelek. Powiedział że maszyna jest pełna i nie ma żadnego obowiązku i opróżniać. Na nic się zdało moje tłumaczenie. W końcu otworzyłem tą małą maszynkę i chciałem ją upchać butelki. W tym czasie jedna pracownica zamknęła drzwi, uniemożliwiając wyjście wszystkim klientom a sprzedawca wstrzymał obsługiwanie i wezwał policję. Przyjechali na sygnale po 10 m...