Wstałem rano, o 8:33. Wypiłem suplementy i zacząłem pakować plecak na siłownię. Potem jeszcze trochę prokrastynowałem: siedziałem na fotelu i przewijałem książkowe polecajki. Marcin dalej spał.
W końcu wyszedłem. Zrobiłem kilkanaście powtórzeń na ramiona i klatkę piersiową, a potem nogi i brzuszki. Nikt mi nie przeszkadzał, co było naprawdę fajne. Słuchałem podcastu o rozszerzającym się wszechświecie, a potem przeglądu naukowego z ostatniego miesiąca. Gdy wróciłem, Marcin zrobił śniadanie (które jemy o 12:30). Skyr z awokado i dodanym białkiem, plus to, co widać na zdjęciu (467 kcal).
Wyszedłem na spacer i poszedłem lasem do Vanity Day Spa, gdzie oddałem się relakujacemu masażowi, a następnie unoszeniu w słonej wodzie, co nazwali floatingiem. Chodziliśmy na to w Londynie. Tam były to kapsuły, w których nas zamykano. W Polsce są to pokoje z prywatnymi basenami, z dużo większą ilością miejsca, co zdecydowanie potęguje doznania. Taki stan nieważkości wyjątkowo rozluźnia. Po pięciu minutach, traci się poczucie kierunków i rzeczywiście mózg nie jest pewien w jakiej pozycji znajduje się ciało. Mięśnie rozluźniają się maksymalnie, a ogromną ilość leczniczych soli działa łagodząco na mięśnie i skórę.
Następnym przystankiem była sauna. W drodze wstąpiłem na jego omleta z szynką. Na Świętojańskiej otworzyli w zeszłym roku bistro keto i rzeczywiście robią furorę. Wypiłem jeszcze kawę i pogadałem z pracownicą o Grecji. Powiedziała, że szuka dobrego miejsca na nocleg, więc jej poleciłem Apartament w Atenach, z któregoś Marcinem byliśmy bardzo zadowoleni.
Na saunie spędziłem dwie godziny. Dokończyłem słuchanie podcastu naukowego odpoczywając na leżaku, a w środku gadałem z chłopakiem zainteresowanym moimi tatuażami. Opowiadał także o swoich, tych nieudanych. Poleciłem ma gdański Zmrok. Pracują tam Białorusini z fascynującą wyobraźnią. Jedno z najlepszych miejsc w Trójmieście.
Gdy dojechałem do domu, kolacja czekała. Pyszne kotlety jego z mizerią. Ale hitem okazało się deser. Kot ulepił kulki z chudego twarogu i wiórków kokosowych. Wszystko oblał 100% czekoladą osłodzoną erytrytolem i niektóre kuleczki przyozdobił malinami. Zjadłem 7 Miley z kawą podczas wspólnego oglądania "From". Dzisiaj skończyliśmy 2 sezon. Odpocząłem.




Brzmi jakbyś był na urlopie.
OdpowiedzUsuń