Przejdź do głównej zawartości

Kielce. Dni miasta.

Do Kielc dotarliśmy porannym pociągiem. Wewnątrz panował spokój, więc zająłem trzy miejsca, rozciągnąłem się wzdłuż przedziału, włączyłem dźwięki mis tybetańskich i zapadłem w drzemkę.

Z peronu zabrała nas Kasia. Udaliśmy się na lunch. Skonsumowałem niewielkiego tatara wołowego oraz sałatkę z kurczakiem, rezygnując z pieczywa. Marcin zdecydował się jedynie na sałatkę, a Kasia wybrała chłodnik. Następnie skierowaliśmy się na pocztę, aby uregulować mandat za zakłócanie ładu, o czym wspomniałem w jednym z poprzednich wpisów.

Pogoda dopisała wyjątkowo. Żar lał się z nieba, termometry wskazywały 35 stopni, a na bezchmurnym niebie świeciło słońce. Po przybyciu do hotelu Tara przeżyliśmy niemałe zaskoczenie, gdy w sypialni ujrzeliśmy przestronną, wygodną wannę. Atutem był również ogromny taras. Miejsce okazało się niezwykle urokliwe.

Odpoczywaliśmy po podróży. Położyłem się na podłodze, ponownie zanurzając się w dźwiękach mis, podczas gdy Marcin zajmował się czymś w łazience, nie wnikając w szczegóły jego działań. Po orzeźwiającym prysznicu spotkaliśmy się z Kasią i ruszyliśmy do sali szkoleniowej. Przez godzinę zajmowaliśmy się aranżacją przestrzeni, ustawiając łóżka oraz planując rozmieszczenie bufetu z kawą, napojami, owocami i wypiekami. Jutro rano Marcin zajmie się organizacją cateringu zgodnie z naszymi ustaleniami, a ja zjawię się tuż przed rozpoczęciem spotkania, zgodnie z moim zwyczajem.

Później wybraliśmy się na spacer. Kielce okazały się fascynującym miastem. Trafiliśmy na obchody dni miasta. Każda ulica tętniła życiem, na każdym rogu odbywały się koncerty, z balkonów dobiegały głosy śpiewaków operowych, a w bramach artyści prezentowali swoje umiejętności. Atmosfera była wspaniała.

Kolacja składała się z sałatki z łososiem, kozim serem i orzechami. Była tak wyśmienita, że miałem ochotę wyczyścić talerz do czysta. Rewelacja! 

A teraz już tylko relaks.



Komentarze

  1. Przy takim upale miło poleżeć w dużej wannie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zwłaszcza w gorącej wodzie. Niezła frajda.
      Na szczęście zauważyłem że niewiele ludzi było zmęczonych tym co nazywasz upałem. Widziałem raczej zadowolenie. A działo się w Kielcach bardzo dużo.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Alicante. Halloween.

Po szkole* zjedliśmy lunch w lokalnej sieciówce** i pojechaliśmy do domu. Musiałem odpocząć i zrobić kilka rzeczy, związanych z pracą. Ufarbowalem włosy, nałożyłem maseczkę i pograłem w ulubioną grę na telefonie***. A wieczorem, zgodnie z planem pojechaliśmy do centrum. Nasza znajoma z którą byliśmy umówieni napisała, że mocno się spóźni. Musiała jeszcze jechać do parku, nazbierać granatów i wysłać do Polski. Trochę nas to rozbawiło, ale ok. Poszliśmy na kolację sami. Zamówiliśmy pad thai, wiosenne bułeczki z krewetkami i butelkę lokalnego wina. Pycha i bardzo tanio (€31 łącznie). Później dołączyła Kasia i w ramach rekompensaty przyprowadziła czterech chłopaków, żebyśmy od razu mieli znajomych. Faceci okazali się bardzo zabawowi i ciągle kupowali wszystkim kolejki, tak więc dość szybko rzuciliśmy się w wir zabawy. Po jakimś czasie dołączyli do nas kolejni znajomi i jacyś Chińczycy, którzy z uwielbieniem wychwalali "naszą Hiszpanię".  Poza tym wszyscy składali nam życzenia, bo...

Koniec lata

W Gdyni pogodnie, ale w powietrzu czuć jesień.  Spałem do 8:49. Wypiłem kawę i zacząłem pracować. Marcin poszedł do centrum, odebrać nowy paszport. Wrócił niedługo po południu i zjedliśmy lunch, po którym dalej pracowałem. Nagrywałem informacje zwrotne dla kursantek z grupy Mindfulness. Dość pracochłonne zajęcie. Po pracy, w okolicach 14, poszedłem na siłownię, następnie na saunę. Odpocząłem i jednocześnie opadłem z sił. Chyba znów za dużo wszystkiego. W drodze powrotnej kupiłem ciastka bez cukru i bez glutenu. Babeczki na mące migdałowej i brownie z kremem, chyba na zmielonych nasionach babki lancetowatej z kakao. W smaku słodkie i naprawdę pyszne. Mają kilkukrotnie mniejszą ilość kalorii, niż zwykle wypieki i wyjątkowo niski indeks glikemiczny. Marcin zaś eksperymentował w kuchni, co zaowocowało wyjątkowo smaczną potrawką. Rodzaj zapiekanki. Spód z mielonych migdałów, jajka i startej cukinii z wyczuwalnym smakiem czosnku i dużą ilość indyczego udźca, długo duszonego na wolnym ogn...

A dzisiaj nie o nas.

Z cyklu "muszę, bo się uduszę".  Prawie nigdy nie wyrażam poglądów politycznych, ale dzisiaj to zrobię, bo męczy mnie "jedyna i słuszna" narracja ciasnych umysłowo, smutnych ludzi, którzy w życiu prywatnym dorobili się nieudanych rodzin, traum i depresji. Zastanawiam się, czy są zwyczajnie tępi i pozbawieni empatii, czy mszczą się na innych za własny ból dupy? Emigracja Spójrzmy na Londyn. Setki tysięcy ludzi wyszło na ulice, bo mają dość pieprzonej różnorodności : emigrantów, którzy żyją z zasiłków i tych, którzy latają z maczetami po ulicach. I jeszcze jednego mają dość - kneblowania! Bo w obecnych czasach "słodkiej poprawności językowej"  nie wolno powiedzieć, że czarny zabił, napadł, albo dokonał przestępstwa. W UK nie upublicznia się rasy przestępców. Ale ludzie mają oczy. Na Tootingu gdzie mieszkałem przez dekadę, w każdym tygodniu ktoś kogoś mordował. I nigdy, przez te wszystkie lata nie była to biała osoba. Brytyjczycy przegłosowali wyjście z Unii...