Wstaliśmy późno, co było zamierzone. Wyspałem się. Powolny poranek rozpocząłem kawą i bezcukrowym puddingiem białkowym, bez cukru oraz kawałkiem czarnej czekolady. Po śniadaniu Marcin poszedł kupić wódkę dla gości i od razu zaniósł ją do gospody, ja natomiast nałożyłem sobie maseczkę ceramidową i pozwoliłem sobie na drzemkę. Wziąłem prysznic i zacząłem szykować się do wyjścia. Gotowość uzyskałem o 13:50.
Goście zjawili się punktualnie. Kelnerki rozlały szampana i zaczęły rozdawać go przybyłym. Zaraz później podano krem z buraka z fetą oraz kilka półmisków mięs, kapustę zasmażaną, wiele surówek, ziemniaków, klusek śląskich i dodatków. Jedząc rozmowy rodzinne zaczęły się rozkręcać i po drugim daniu gadka płynęła bez przeszkód.
Potem pojawiła się wódka, soki i napoje oraz ciasta. Postawiono je w rogu pomieszczenia, przy samowarze na kawę i herbatę. Pięć minut później wniesiono patery z przekąskami i wiele dodatków. Smacznie i ładnie podane.
Kelnerki o nas dbały i całe przyjęcie oceniam jako bardzo udane. Dowiedziałem się, że jestem podobny do dziadka, szczególnie "z oczu i nosa". Ja z kolei w ciotkach zauważyłem rysy prababci Eleonory, którą znałem tylko ze zdjęć.


Komentarze
Prześlij komentarz