Obudziłem się mało wyspany. Zapowiadany deszcz robił tyle hałasu, że nie pomagały nawet zatyczki do uszu. Poprzedniego dnia pracowałem do 1 w nocy, później spać nie mogłem i wstałem przed 7. Poszedłem do salonu i zaparzyłem sobie kawę, siadając ponownie do pracy. Kilka minut przed 10 wstał Marcin. Przywitał się zwyczajowo i poszedł do łazienki. Na dworze rozpętała się burza i dalej lało jak z cebra. Chciałem nakręcić deszcz i wszedłem do salonu. Wyciągnąłem telefon, podszedłem do balkonu i nagle coś huknęło. Nie wiem czy to był grzmot; ale w tym samym momencie szyba balkonowa rozpadła się na tysiące drobin raniąc mi stopy, nogi i jak się później okazało ręce. Na szczęście miałem na sobie okulary i nic nie wpadło mi do oczu. Nie wiem jak to się stało i co było przyczyną. Sprzątanie zajęło nam całe godziny. Szklarze zjawili się po kilku minutach. Wzięli miarę i wrócili po kilku godzinach z nową szybą. Milion guarani. I kupa stresu. Bardzo mnie ta sytuacja rozdrażniła. Co to k...
Zamiast szukać smaków z dzieciństwa, lepiej odkrywać nowe i iść kierunku słońca, dopóki nie zamienisz się w popiół. Telomery mają określoną długość, ale i tak lepiej skręcić kark tańcząc, niż czekać w uśpieniu na ostatni, możliwy podział komórek. Nie musisz rozumieć, a ja tłumaczyć...