Pracowałem do 11:30 i po śniadaniu postanowiłem rozpocząć długi weekend. Poszliśmy do Sopotu leśnymi deptakami. Pogoda już kwietniowa i słoneczna. W tym roku, w Polsce, nie uda mi się pewnie rozciągnąć wychudzonego ciała na plaży, no ale chociaż dzisiaj nie marznę.
Dzisiaj waga pokazała 69.7 kg. Aż tak mało ważyć nie chcę, więc muszę spożywać odpowiednią ilość kalorii. Do pomocy mam asystenta AI, który rejestruje każdy posiłek i wyzywa na mnie (na moje życzenie), gdy odbiegam od norm. Ale już prawie mi się to nie zdarza.Jedyna trudność polega na tym, że naprawdę ciężko mi zjadać 160 gramów białka przy obniżonej ilości kalorii. Tu z pomocą przychodzi odżywka serwatkowa. Lubię czekoladowa ale w Polsce bardzo trudno ją dostać. Wanilia jest więc kompromisem.

A Marcin ile zrzucił? Po tobie nie bardzo widać, bo wyglądałeś cały czas na dość szczupłego, ale u niego zmiana jest od razu zauważalna.
OdpowiedzUsuńRaczej każdy mi mówi, że bardzo schudlem. Do mojej irytacji. Nieuważnie patrzysz.
UsuńMarcin jest w trakcie i tak, rzeczywiście widać.