Przejdź do głównej zawartości

Gdynia. Weekend.

Z zapowiadanych upałów i dni słonecznych, pozostały tylko "zapowiadane". Temperatura oscylowała w granicach 16-21°C, ale aura ogólna była jakaś taka dziwna, osłabiająca.

W piątek i sobotę zwyczajowo czas od 9:30 - 12:00 spędzałem na siłowni, potem pracowałem, bo pogoda raczej skłaniała tylko do takiej właśnie aktywności. Wieczorami wylewałem litry potu na saunie. 

Serial "Stamtąd", zgodnie z oczekiwaniami, zaczyna męczyć. Nowe wątki są wymyślane na siłę i myślę, że w pewnym momencie chęć na oglądanie przepadnie. 

W niedzielę poszliśmy na spacer oraz ciasta bez cukru i tłuszczu, robione na skyrze i słodzone erytrytolem. Sernik na tylko 150 kcal, moja kawa zero. 

Po południu poszedłem do kina sam (Marcin nie chciał i nie będę się na ten temat rozpisywał, ale mocno mnie to zirytowało). Odyseja okazała się trochę rozwlekła, dość mroczna i zdecydowanie mniej dynamiczna niż zajawki. Ale podobała mi się na tyle, że mogę polecić. 

Komentarze

  1. Zastanawiałem się trochę nad Odyseją, ale chyba jednak poczekam aż będzie w necie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zjadłbym takie ciacho! A na Odyseję niekoniecznie - zbyt długie to...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ty też nie jesz cukru?
      Fit Cake ma najlepsze bezcukrowe wybory.

      Usuń
    2. Staram się unikać/ograniczać cukier. Jak maj czas to daj w domu robię ciasta bez cukru.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Alicante. Halloween.

Po szkole* zjedliśmy lunch w lokalnej sieciówce** i pojechaliśmy do domu. Musiałem odpocząć i zrobić kilka rzeczy, związanych z pracą. Ufarbowalem włosy, nałożyłem maseczkę i pograłem w ulubioną grę na telefonie***. A wieczorem, zgodnie z planem pojechaliśmy do centrum. Nasza znajoma z którą byliśmy umówieni napisała, że mocno się spóźni. Musiała jeszcze jechać do parku, nazbierać granatów i wysłać do Polski. Trochę nas to rozbawiło, ale ok. Poszliśmy na kolację sami. Zamówiliśmy pad thai, wiosenne bułeczki z krewetkami i butelkę lokalnego wina. Pycha i bardzo tanio (€31 łącznie). Później dołączyła Kasia i w ramach rekompensaty przyprowadziła czterech chłopaków, żebyśmy od razu mieli znajomych. Faceci okazali się bardzo zabawowi i ciągle kupowali wszystkim kolejki, tak więc dość szybko rzuciliśmy się w wir zabawy. Po jakimś czasie dołączyli do nas kolejni znajomi i jacyś Chińczycy, którzy z uwielbieniem wychwalali "naszą Hiszpanię".  Poza tym wszyscy składali nam życzenia, bo...

A dzisiaj nie o nas.

Z cyklu "muszę, bo się uduszę".  Prawie nigdy nie wyrażam poglądów politycznych, ale dzisiaj to zrobię, bo męczy mnie "jedyna i słuszna" narracja ciasnych umysłowo, smutnych ludzi, którzy w życiu prywatnym dorobili się nieudanych rodzin, traum i depresji. Zastanawiam się, czy są zwyczajnie tępi i pozbawieni empatii, czy mszczą się na innych za własny ból dupy? Emigracja Spójrzmy na Londyn. Setki tysięcy ludzi wyszło na ulice, bo mają dość pieprzonej różnorodności : emigrantów, którzy żyją z zasiłków i tych, którzy latają z maczetami po ulicach. I jeszcze jednego mają dość - kneblowania! Bo w obecnych czasach "słodkiej poprawności językowej"  nie wolno powiedzieć, że czarny zabił, napadł, albo dokonał przestępstwa. W UK nie upublicznia się rasy przestępców. Ale ludzie mają oczy. Na Tootingu gdzie mieszkałem przez dekadę, w każdym tygodniu ktoś kogoś mordował. I nigdy, przez te wszystkie lata nie była to biała osoba. Brytyjczycy przegłosowali wyjście z Unii...

Gdynia. Noc Kupały.

Rano dostaliśmy alert, że burze z piorunami będą. Nie wiedziałem, że będzie to proroctwo dotyczące naszego życia, a nie pogody.  Po lunchu pojechaliśmy do Jelitkowa kolejką SKM i poszliśmy spacerem, w stronę Gdyni. To daleko, ale mieliśmy ochotę na spacer. Mimo głupawych ostrzeżeń, niebo było błękitne, a temperatura przyjemnie wysoka. Doszliśmy do Sopotu i poszliśmy do bezcukrowej kawiarnii na ciastko. Fot Cake robi takie że akurat 0% tłuszczu, z erytrytolem. Smak jest naprawdę dobry. Następnie postanowiliśmy oddać butelki w Żabce, mieszczącej się na sopockim "monciaku". Sprzedawca od początku był agresywny. Odmówił przyjęcia butelek. Powiedział że maszyna jest pełna i nie ma żadnego obowiązku i opróżniać. Na nic się zdało moje tłumaczenie. W końcu otworzyłem tą małą maszynkę i chciałem ją upchać butelki. W tym czasie jedna pracownica zamknęła drzwi, uniemożliwiając wyjście wszystkim klientom a sprzedawca wstrzymał obsługiwanie i wezwał policję. Przyjechali na sygnale po 10 m...