Rzadko kiedy przyglądam się wydatkom, ale chyba wszystko drastycznie podrożało.
Rano poszliśmy z Marcinem na spacer. Sobota to nasz dzień, który spędzamy razem. Wyszliśmy przed śniadaniem i u znajomych w lokalnej kawiarni kupiliśmy po kawie (20 złotych). Następnie podreptaliśmy do Riviery, w której zjedliśmy lunch: po 250 g mięsa plus surowe warzywa (88 zł - razem 108 zł). Kolejnym zakupem były bezcukrowe i bezglutenowe ciastka do których wypiliśmy kolejne kawy (102 zł - razem 210 zł).
Po posiłku przez wiele godzin spacerowaliśmy. Udaliśmy się przez las na plażę i potem plażą doszliśmy do Orłowa, a następnie deptakiem wśród drzew do Sopotu. Cały czas rozmawialiśmy, planując rzeczy które musimy zrobić w związku z naszym wyjazdem.
W Sopocie postanowiliśmy zjeść sernik chałwowy i wypić po trzeciej i ostatniej kawie. Oczywiście mleko bez laktozy, a słodkości bez cukru, glutenu i jakiejkolwiek mąki (110 zł - razem 320 zł). Następnie wróciliśmy do Gdyni na własnych nogach, idąc ścieżkami pośród drzew.
W Merkusie zrobiliśmy zakupy na kolację i całą niedzielę i wydaliśmy 217 zł 49 gr (537,49 zł). Marcin wrócił z zakupami do domu a ja jeszcze poszedłem do Lidla i tam zostawiłem 201 zł 16 gr (738.65 zł). Jeszcze kupiliśmy napoje za 10,20 zł i zamówiliśmy chleb z orzechów za 25 zł. Czyli wydaliśmy łącznie 773,85 zł. Uważam że to masakrycznie dużo.
Kaloryczne podsumowanie dnia:
Ilość zjedzonych kalorii: 2480.
Ilość spalonych kalorii 2780.
Bilans ujemny. Uff

Komentarze
Prześlij komentarz