Przejdź do głównej zawartości

Świadome wybory.

Babeczka na pierwszym planie ma tylko 173 kcal, dużo białka i jest prawie pozbawiona węglowodanów. Za nią znajduje się brownie z masą kakaową, z łączną wartością kaloryczną 200. Wszystko razem ma mniej niż 400 kcal, śladową ilość cukru i wiele wartości odżywczych. Lubię kierunek w jakim rozwija się zdrowa i smaczna kuchnia. Sam nauczyłem się komponować potrawy tak, aby zawierały to, co chcę dostarczać. Dzięki temu stołujemy się raczej w domu lub w restauracjach, które spełniają nasze żywieniowe wymagania.

W sobotę pogoda w Trójmieście postanowiła nas rozpieścić. Zaraz po śniadaniu poszliśmy na spacer. Doszliśmy lasem do centrum Gdyni, później lasem i deptakami do Sopotu, następnie do Gdańska. W Jelitkowie skręciliśmy w las i później promenadą doszliśmy do Wrzeszcza. Łącznie 30 500 kroków, czyli ponad 20 kilometrów. Wróciliśmy do domu częściowo spacerem (z Politechniki do Gdyni Redłowo podjechaliśmy kolejką). 

Po kolacji Marcin oglądał jakiś muzyczny program w telewizji, a ja zacząłem czytać I tom Daru Anomalii. Włożyłem słuchawki i jednocześnie słuchając lektora, zacząłem przesuwać oczami po tekście. Chwilę później wszedłem w treść tak mocno, że zatraciłem się w pochłanianiu fantastycznej historii bez reszty. Skończyłem o 1 w nocy i od razu poszedłem spać. Marcin już równomiernie sapał i chyba nawet nie zauważył, że się kładę.


Komentarze

  1. Audiobook był w komplecie do ekskluzywnego papierowego wydania? W każdym razie dobrze, że lektura jednak chwyciła. "Dar anomalii" nie jest może dziełem wybitnym, ale warto dać mu szansę i przeczytać do końca.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Alicante. Halloween.

Po szkole* zjedliśmy lunch w lokalnej sieciówce** i pojechaliśmy do domu. Musiałem odpocząć i zrobić kilka rzeczy, związanych z pracą. Ufarbowalem włosy, nałożyłem maseczkę i pograłem w ulubioną grę na telefonie***. A wieczorem, zgodnie z planem pojechaliśmy do centrum. Nasza znajoma z którą byliśmy umówieni napisała, że mocno się spóźni. Musiała jeszcze jechać do parku, nazbierać granatów i wysłać do Polski. Trochę nas to rozbawiło, ale ok. Poszliśmy na kolację sami. Zamówiliśmy pad thai, wiosenne bułeczki z krewetkami i butelkę lokalnego wina. Pycha i bardzo tanio (€31 łącznie). Później dołączyła Kasia i w ramach rekompensaty przyprowadziła czterech chłopaków, żebyśmy od razu mieli znajomych. Faceci okazali się bardzo zabawowi i ciągle kupowali wszystkim kolejki, tak więc dość szybko rzuciliśmy się w wir zabawy. Po jakimś czasie dołączyli do nas kolejni znajomi i jacyś Chińczycy, którzy z uwielbieniem wychwalali "naszą Hiszpanię".  Poza tym wszyscy składali nam życzenia, bo...

A dzisiaj nie o nas.

Z cyklu "muszę, bo się uduszę".  Prawie nigdy nie wyrażam poglądów politycznych, ale dzisiaj to zrobię, bo męczy mnie "jedyna i słuszna" narracja ciasnych umysłowo, smutnych ludzi, którzy w życiu prywatnym dorobili się nieudanych rodzin, traum i depresji. Zastanawiam się, czy są zwyczajnie tępi i pozbawieni empatii, czy mszczą się na innych za własny ból dupy? Emigracja Spójrzmy na Londyn. Setki tysięcy ludzi wyszło na ulice, bo mają dość pieprzonej różnorodności : emigrantów, którzy żyją z zasiłków i tych, którzy latają z maczetami po ulicach. I jeszcze jednego mają dość - kneblowania! Bo w obecnych czasach "słodkiej poprawności językowej"  nie wolno powiedzieć, że czarny zabił, napadł, albo dokonał przestępstwa. W UK nie upublicznia się rasy przestępców. Ale ludzie mają oczy. Na Tootingu gdzie mieszkałem przez dekadę, w każdym tygodniu ktoś kogoś mordował. I nigdy, przez te wszystkie lata nie była to biała osoba. Brytyjczycy przegłosowali wyjście z Unii...

Gdynia. Noc Kupały.

Rano dostaliśmy alert, że burze z piorunami będą. Nie wiedziałem, że będzie to proroctwo dotyczące naszego życia, a nie pogody.  Po lunchu pojechaliśmy do Jelitkowa kolejką SKM i poszliśmy spacerem, w stronę Gdyni. To daleko, ale mieliśmy ochotę na spacer. Mimo głupawych ostrzeżeń, niebo było błękitne, a temperatura przyjemnie wysoka. Doszliśmy do Sopotu i poszliśmy do bezcukrowej kawiarnii na ciastko. Fot Cake robi takie że akurat 0% tłuszczu, z erytrytolem. Smak jest naprawdę dobry. Następnie postanowiliśmy oddać butelki w Żabce, mieszczącej się na sopockim "monciaku". Sprzedawca od początku był agresywny. Odmówił przyjęcia butelek. Powiedział że maszyna jest pełna i nie ma żadnego obowiązku i opróżniać. Na nic się zdało moje tłumaczenie. W końcu otworzyłem tą małą maszynkę i chciałem ją upchać butelki. W tym czasie jedna pracownica zamknęła drzwi, uniemożliwiając wyjście wszystkim klientom a sprzedawca wstrzymał obsługiwanie i wezwał policję. Przyjechali na sygnale po 10 m...