Przejdź do głównej zawartości

Gdynia. Próby strachu.

Odwiedziły nas Aneta z Tarą. Przyjechały w poniedziałek, podczas "prób wojenki" - ćwiczeń dowódczo-sztabowych służb ratowniczych i wojska, Scenariusz zakładał sytuację kryzysową, wiadomo jaką. Dzień wcześniej Doda odśpiewała Rotę w Kielcach, w przestrzeni ukazały się też wiadomości dotyczące zachowań, na wypadek ataku z powietrza. Ze swojej strony życzę wszystkim, którzy przygotowują i trzymają narrację napięcia i strachu, aby wszystkie obawy które wysyłają wróciły do nich jak bumerang i aby ich rodziny spotkało to, co planują i o czym piszą, próbując przywołać energię zniszczenia.

Podjęliśmy decyzję o wyjeździe. Nie jestem w stanie żyć pod unijną dyktaturą, napędzaną jakimś połączeniem traumatycznego poczucia winy za przodków z chęcią wpuszczenia wszystkich kolorowych z ich pseudo wartościami. Nigdy nie zapomnę młodego Niemca, Eliasza, który przez jakiś czas mieszkał z nami w Sikkimie.
- Niemcy mieli wiele prób i za każdym razem przyczyniali się do cierpienia innych. Pora aby naród niemiecki zmienił kolor skóry i religię, w tym jedyna nadzieja - powiedział jedząc swoją wegańską potrawę. 

Nie będę tego komentował. Moją odpowiedzią jest zdecydowanie NIE dla: lewicy, unii oraz ich pomysłów. Także dla masonerii. Kiedyś byłem neutralny w stosunku do wolnomularstwa, jednak obserwując zachowania osób które są związane z tym ruchem, straciłem do nich i szacunek i zaufanie. Masoni angażowali się w rewolucje, przewroty polityczne oraz konflikty, zbrojne i ideowe, z powodu dążenia do przebudowy społeczeństw według własnych ideałów. Człowiek nie był w ich grze ważny. "Dobro ogółu" lub "dobro przyszłych pokoleń" to nie człowiek. 


Popularne posty z tego bloga

Alicante. Halloween.

Po szkole* zjedliśmy lunch w lokalnej sieciówce** i pojechaliśmy do domu. Musiałem odpocząć i zrobić kilka rzeczy, związanych z pracą. Ufarbowalem włosy, nałożyłem maseczkę i pograłem w ulubioną grę na telefonie***. A wieczorem, zgodnie z planem pojechaliśmy do centrum. Nasza znajoma z którą byliśmy umówieni napisała, że mocno się spóźni. Musiała jeszcze jechać do parku, nazbierać granatów i wysłać do Polski. Trochę nas to rozbawiło, ale ok. Poszliśmy na kolację sami. Zamówiliśmy pad thai, wiosenne bułeczki z krewetkami i butelkę lokalnego wina. Pycha i bardzo tanio (€31 łącznie). Później dołączyła Kasia i w ramach rekompensaty przyprowadziła czterech chłopaków, żebyśmy od razu mieli znajomych. Faceci okazali się bardzo zabawowi i ciągle kupowali wszystkim kolejki, tak więc dość szybko rzuciliśmy się w wir zabawy. Po jakimś czasie dołączyli do nas kolejni znajomi i jacyś Chińczycy, którzy z uwielbieniem wychwalali "naszą Hiszpanię".  Poza tym wszyscy składali nam życzenia, bo...

Koniec lata

W Gdyni pogodnie, ale w powietrzu czuć jesień.  Spałem do 8:49. Wypiłem kawę i zacząłem pracować. Marcin poszedł do centrum, odebrać nowy paszport. Wrócił niedługo po południu i zjedliśmy lunch, po którym dalej pracowałem. Nagrywałem informacje zwrotne dla kursantek z grupy Mindfulness. Dość pracochłonne zajęcie. Po pracy, w okolicach 14, poszedłem na siłownię, następnie na saunę. Odpocząłem i jednocześnie opadłem z sił. Chyba znów za dużo wszystkiego. W drodze powrotnej kupiłem ciastka bez cukru i bez glutenu. Babeczki na mące migdałowej i brownie z kremem, chyba na zmielonych nasionach babki lancetowatej z kakao. W smaku słodkie i naprawdę pyszne. Mają kilkukrotnie mniejszą ilość kalorii, niż zwykle wypieki i wyjątkowo niski indeks glikemiczny. Marcin zaś eksperymentował w kuchni, co zaowocowało wyjątkowo smaczną potrawką. Rodzaj zapiekanki. Spód z mielonych migdałów, jajka i startej cukinii z wyczuwalnym smakiem czosnku i dużą ilość indyczego udźca, długo duszonego na wolnym ogn...

Gdynia. Noc Kupały.

Rano dostaliśmy alert, że burze z piorunami będą. Nie wiedziałem, że będzie to proroctwo dotyczące naszego życia, a nie pogody.  Po lunchu pojechaliśmy do Jelitkowa kolejką SKM i poszliśmy spacerem, w stronę Gdyni. To daleko, ale mieliśmy ochotę na spacer. Mimo głupawych ostrzeżeń, niebo było błękitne, a temperatura przyjemnie wysoka. Doszliśmy do Sopotu i poszliśmy do bezcukrowej kawiarnii na ciastko. Fot Cake robi takie że akurat 0% tłuszczu, z erytrytolem. Smak jest naprawdę dobry. Następnie postanowiliśmy oddać butelki w Żabce, mieszczącej się na sopockim "monciaku". Sprzedawca od początku był agresywny. Odmówił przyjęcia butelek. Powiedział że maszyna jest pełna i nie ma żadnego obowiązku i opróżniać. Na nic się zdało moje tłumaczenie. W końcu otworzyłem tą małą maszynkę i chciałem ją upchać butelki. W tym czasie jedna pracownica zamknęła drzwi, uniemożliwiając wyjście wszystkim klientom a sprzedawca wstrzymał obsługiwanie i wezwał policję. Przyjechali na sygnale po 10 m...