Tereré to tradycyjny napój wywodzący się z Paragwaju, będący zimną odmianą naparu z ostrokrzewu paragwajskiego. Przygotowuje się go, zalewając susz lodowatą wodą z dodatkiem świeżych ziół.
Uczę się nowego kraju: jego smaków, zapachów i zwyczajów. Chodzimy wąskimi chodnikami i brukowanymi ulicami, zapisując w pamięci ważne dla nas miejsca i punkty. Mamy już ulubione kawiarnie, sklepy i miejsca, gdzie można usiąść. Wiemy też, że idąc chodnikiem, trzeba się ciągle pochylać, że względu na liczne gałęzie, których nikt nie reguluje. I chwała im za to! Za ten brak standardów i za to, że jest, jak jest.
Wydaje mi się, że jestem tu już długo. Przynajmniej kilka tygodni. Czas w Asunción płynie inaczej i bardzo mi to odpowiada. Nikt nigdzie się nie spieszy. Na wszystko jest czas. I o dziwo, pracuję ale jakoś mniej. Mam czas i na spacery, i na wieczórne, wspólne oglądanie filmów. Dawno już tego nie doświadczałem. Dzisiaj zobaczyliśmy "Mniej obcego", w reżyserii Kristoffera Rusa. Biograficzny dramat inspirowany życiem i twórczością Jana Borysewicza. Zajebisty!
Wcześniej po mojej pracy, przeszliśmy się do słynnej tu kawiarni, w której od razu się zakochaliśmy. Nasz klimat i muzyka: soul i jazz. Wypiliśmy tradycyjną lodowatą tererę, ale w najbliższym czasie wrócimy tam na obiad. Knajpka nazywa się El Café de Acá i jest wyjątkowo urocza. Tak jak stolica kraju, który być może obraliśmy za nasz dom.




