Przejdź do głównej zawartości

Babie lato.


Wstałem i 8:23. Wypiłem suplementy, zrobiłem sobie kawę i zacząłem pracę. Najpierw grupy szkoleniowe, potem nagrania, pilne załamania nerwowe klientów i o 10:00 zasiadłem do pisania (rysowania) książki. Robiłem głównie ilustracje, czyli mapy anatomiczne, zaznaczając następnie na nich punkty i obszary do stymulacji. Pracowałem do kolacji, do 18:30. Potem poszedłem na siłownię i saunę. Wróciłem przed północą. 

Rzadko czytam co się wydarza na świecie, bo nie bardzo interesuję się wydarzeniami na które nie mam wpływu. Czasem jednak coś przyciąga moją uwagę. Tym razem jest to sprawa Christy Pike, morderczyni ze Stanów. Jako 18 latka, wraz z dwoma chłopakami zwabiła koleżankę do lasu, biła ją, torturowała, wyryła na jej ciele pentagram i zabiła. No i dostała karę śmierci. Na jej wykonanie czekała 30 lat. Przedwczoraj próbowano ją w końcu ukarać, czyli zabić w majestacie prawa. Niestety miała słabiutkie żyły i trucizna nie zadziałała. W rezultacie, w stanie krytycznym przewieziono ją do szpitala, gdzie bidulka walczy o życie. Media rozpisują się na jej temat. Zaraz powstanie film, a ona będzie celebrytką (nawet gdy pozostanie roślinką, bo ponoć mózg mógł jej się uszkodzić).

Przyroda zaczyna wyglądać naprawdę imponująco. Słoneczne dni potęgują doznania. Jest naprawdę pięknie!


Komentarze

  1. Ameryka to dziwny kraj. Jakby jej lekarze nie ratowali to już by umarła do tej pory i by nie było problemu.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Alicante. Halloween.

Po szkole* zjedliśmy lunch w lokalnej sieciówce** i pojechaliśmy do domu. Musiałem odpocząć i zrobić kilka rzeczy, związanych z pracą. Ufarbowalem włosy, nałożyłem maseczkę i pograłem w ulubioną grę na telefonie***. A wieczorem, zgodnie z planem pojechaliśmy do centrum. Nasza znajoma z którą byliśmy umówieni napisała, że mocno się spóźni. Musiała jeszcze jechać do parku, nazbierać granatów i wysłać do Polski. Trochę nas to rozbawiło, ale ok. Poszliśmy na kolację sami. Zamówiliśmy pad thai, wiosenne bułeczki z krewetkami i butelkę lokalnego wina. Pycha i bardzo tanio (€31 łącznie). Później dołączyła Kasia i w ramach rekompensaty przyprowadziła czterech chłopaków, żebyśmy od razu mieli znajomych. Faceci okazali się bardzo zabawowi i ciągle kupowali wszystkim kolejki, tak więc dość szybko rzuciliśmy się w wir zabawy. Po jakimś czasie dołączyli do nas kolejni znajomi i jacyś Chińczycy, którzy z uwielbieniem wychwalali "naszą Hiszpanię".  Poza tym wszyscy składali nam życzenia, bo...

Koniec lata

W Gdyni pogodnie, ale w powietrzu czuć jesień.  Spałem do 8:49. Wypiłem kawę i zacząłem pracować. Marcin poszedł do centrum, odebrać nowy paszport. Wrócił niedługo po południu i zjedliśmy lunch, po którym dalej pracowałem. Nagrywałem informacje zwrotne dla kursantek z grupy Mindfulness. Dość pracochłonne zajęcie. Po pracy, w okolicach 14, poszedłem na siłownię, następnie na saunę. Odpocząłem i jednocześnie opadłem z sił. Chyba znów za dużo wszystkiego. W drodze powrotnej kupiłem ciastka bez cukru i bez glutenu. Babeczki na mące migdałowej i brownie z kremem, chyba na zmielonych nasionach babki lancetowatej z kakao. W smaku słodkie i naprawdę pyszne. Mają kilkukrotnie mniejszą ilość kalorii, niż zwykle wypieki i wyjątkowo niski indeks glikemiczny. Marcin zaś eksperymentował w kuchni, co zaowocowało wyjątkowo smaczną potrawką. Rodzaj zapiekanki. Spód z mielonych migdałów, jajka i startej cukinii z wyczuwalnym smakiem czosnku i dużą ilość indyczego udźca, długo duszonego na wolnym ogn...

Gdynia. Noc Kupały.

Rano dostaliśmy alert, że burze z piorunami będą. Nie wiedziałem, że będzie to proroctwo dotyczące naszego życia, a nie pogody.  Po lunchu pojechaliśmy do Jelitkowa kolejką SKM i poszliśmy spacerem, w stronę Gdyni. To daleko, ale mieliśmy ochotę na spacer. Mimo głupawych ostrzeżeń, niebo było błękitne, a temperatura przyjemnie wysoka. Doszliśmy do Sopotu i poszliśmy do bezcukrowej kawiarnii na ciastko. Fot Cake robi takie że akurat 0% tłuszczu, z erytrytolem. Smak jest naprawdę dobry. Następnie postanowiliśmy oddać butelki w Żabce, mieszczącej się na sopockim "monciaku". Sprzedawca od początku był agresywny. Odmówił przyjęcia butelek. Powiedział że maszyna jest pełna i nie ma żadnego obowiązku i opróżniać. Na nic się zdało moje tłumaczenie. W końcu otworzyłem tą małą maszynkę i chciałem ją upchać butelki. W tym czasie jedna pracownica zamknęła drzwi, uniemożliwiając wyjście wszystkim klientom a sprzedawca wstrzymał obsługiwanie i wezwał policję. Przyjechali na sygnale po 10 m...