Przejdź do głównej zawartości

Gdynia. Praca i pakowanie.

Wraz z końcem lata niebo w Gdyni pokazało się z najlepszej strony, drażniąc oczy lazurem. Na dworze zrobiło się ciepło dokładnie wtedy, gdy rozpoczęto sezon grzewczy i gdy uprzątnięto większość kawiarnianych ogródków. Jesień przyniosła bezwietrzne popołudnia, dokładnie wtedy, gdy turyści wrócili owiani ze wszystkich stron, do swoich domów. Ucichły bzdety skretyniałych głosicieli cieplarnianego końca świata, którzy latem przekonywali, że 19 stopni to oznaka nadchodzącego kresu wszystkiego. Nastał spokój.

W Gdyni jak zwykle architekci przestrzeni przeszli samych siebie, kreatywnie dekorując publiczne trawniki w centrum miasta. Muszę wręczyć im osobisty, wirtualny złoty medal, bo byłem w dziesiątkach (lub chyba nawet w setkach) miast świata i nigdzie nie widziałem bardziej wyrafinowanych trawników. 

A my powoli się pakujemy. Na razie zrobiliśmy listę niezbędnych rzeczy i zakupów, przed nami całe szaleństwo sklepowe i pogoń za tym, co uznaliśmy za przydatne. Ja natomiast nie mam czasu, tym razem tak bardzo, że boję się rozchorować z przepracowania. Za dużo wziąłem sobie na głowę i źle wyliczyłem czas, albo pracuję wolniej. W każdym razie w ciągu dwóch najbliższych tygodni muszę: skończyć redakcję książki, złożyć kolejny numer magazynu, nakręcić całe szkolenie składające się z dziesięciu, dwugodzinnych wykładów, uporządkować księgowość, wysłać i zorganizować rzeczy związane z dystrybucję i sprzedażą rzeczy na terenie Polski, zakończyć niedokończone sprawy, jechać do Warszawy do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i uzyskać apostille na kluczowych dokumentach, których potrzebuję do biura emigracyjnego i wyrobienia dokumentów w kraju, do którego się przeprowadzamy i... (dużo tego). Nie jestem zadowolony. Oczywiście oprócz tego pracuję, czyli codziennie nagrywam wykłady, spotykam się z klientami i pacjentami (w zależności od tego co robię), prowadzę zoomy i sam uczestniczę w praktykach (bo w tym roku kończy się kurs psychoterapii, który da mi stosowne uprawnienia zgodne ze zmieniającymi się przepisami prawnymi.

To tyle. Dzisiaj na śniadanie zjedliśmy eksperymentalne rzeczy i bardzo mi podpasowały. Keto chleb z orzechów i ziaren lnu, oraz pieczywo chrupkie bio z soczewicy i babki lancetowatej. Smak rewelacyjny. Do tego awokado i białko z grochu, które uwielbiam plus trochę mięsa w postaci kiełbasy z indyka bio. A to w większym talerzu to mieszanka orzechów i zmielonych nasion (nie zbóż) z mlekiem bez laktozy oraz skyr 0% z czekoladą 100%. Po raz pierwszy w tym roku spróbowaliśmy też owoców - śliwek. Wspaniałe!

Deser to byłki z mąki migdałowej, mascarpone z mleka kokosowego i borówek. Taka bułka ma tylko 280 kcal, 1,2 cukru (borówki) i jest bombą białkową. A smak - boski. Jedyna wada, to cena. Jedna taka drożdżówka zamiast kilku złotych kosztuje 35 złotych, dlatego popyt jest niewielki. Kiełbasa lub kabanosy bio kosztują ponad 100 złotych za kilogram, pieczywo z soczewicy, 10 małych kromek to wydatek rzędu 28 złotych, a za ten drugi chlebek wielkości dużej bułki zapłaciłem 15 złotych. Szkoda, że zdrowiej znaczy znacznie drożej.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Alicante. Halloween.

Po szkole* zjedliśmy lunch w lokalnej sieciówce** i pojechaliśmy do domu. Musiałem odpocząć i zrobić kilka rzeczy, związanych z pracą. Ufarbowalem włosy, nałożyłem maseczkę i pograłem w ulubioną grę na telefonie***. A wieczorem, zgodnie z planem pojechaliśmy do centrum. Nasza znajoma z którą byliśmy umówieni napisała, że mocno się spóźni. Musiała jeszcze jechać do parku, nazbierać granatów i wysłać do Polski. Trochę nas to rozbawiło, ale ok. Poszliśmy na kolację sami. Zamówiliśmy pad thai, wiosenne bułeczki z krewetkami i butelkę lokalnego wina. Pycha i bardzo tanio (€31 łącznie). Później dołączyła Kasia i w ramach rekompensaty przyprowadziła czterech chłopaków, żebyśmy od razu mieli znajomych. Faceci okazali się bardzo zabawowi i ciągle kupowali wszystkim kolejki, tak więc dość szybko rzuciliśmy się w wir zabawy. Po jakimś czasie dołączyli do nas kolejni znajomi i jacyś Chińczycy, którzy z uwielbieniem wychwalali "naszą Hiszpanię".  Poza tym wszyscy składali nam życzenia, bo...

Koniec lata

W Gdyni pogodnie, ale w powietrzu czuć jesień.  Spałem do 8:49. Wypiłem kawę i zacząłem pracować. Marcin poszedł do centrum, odebrać nowy paszport. Wrócił niedługo po południu i zjedliśmy lunch, po którym dalej pracowałem. Nagrywałem informacje zwrotne dla kursantek z grupy Mindfulness. Dość pracochłonne zajęcie. Po pracy, w okolicach 14, poszedłem na siłownię, następnie na saunę. Odpocząłem i jednocześnie opadłem z sił. Chyba znów za dużo wszystkiego. W drodze powrotnej kupiłem ciastka bez cukru i bez glutenu. Babeczki na mące migdałowej i brownie z kremem, chyba na zmielonych nasionach babki lancetowatej z kakao. W smaku słodkie i naprawdę pyszne. Mają kilkukrotnie mniejszą ilość kalorii, niż zwykle wypieki i wyjątkowo niski indeks glikemiczny. Marcin zaś eksperymentował w kuchni, co zaowocowało wyjątkowo smaczną potrawką. Rodzaj zapiekanki. Spód z mielonych migdałów, jajka i startej cukinii z wyczuwalnym smakiem czosnku i dużą ilość indyczego udźca, długo duszonego na wolnym ogn...

A dzisiaj nie o nas.

Z cyklu "muszę, bo się uduszę".  Prawie nigdy nie wyrażam poglądów politycznych, ale dzisiaj to zrobię, bo męczy mnie "jedyna i słuszna" narracja ciasnych umysłowo, smutnych ludzi, którzy w życiu prywatnym dorobili się nieudanych rodzin, traum i depresji. Zastanawiam się, czy są zwyczajnie tępi i pozbawieni empatii, czy mszczą się na innych za własny ból dupy? Emigracja Spójrzmy na Londyn. Setki tysięcy ludzi wyszło na ulice, bo mają dość pieprzonej różnorodności : emigrantów, którzy żyją z zasiłków i tych, którzy latają z maczetami po ulicach. I jeszcze jednego mają dość - kneblowania! Bo w obecnych czasach "słodkiej poprawności językowej"  nie wolno powiedzieć, że czarny zabił, napadł, albo dokonał przestępstwa. W UK nie upublicznia się rasy przestępców. Ale ludzie mają oczy. Na Tootingu gdzie mieszkałem przez dekadę, w każdym tygodniu ktoś kogoś mordował. I nigdy, przez te wszystkie lata nie była to biała osoba. Brytyjczycy przegłosowali wyjście z Unii...