Przejdź do głównej zawartości

Jesteś tym, co w siebie wrzucasz - part 2.

Jeśli znajomi mówią źle o innych w twojej obecności, z całą pewnością nagadają na ciebie do kolejnych osób. Brak lojalności to nieuleczalna choroba, tocząca nieszczęśliwych lub niespełnionych ludzi. Jedynym remedium jest wykluczenie ich z grona osób, z którymi utrzymujesz kontakt. Dawanie drugiej szansy i inne działania naprawcze nie mają sensu. Żmije pozostaną żmijami, a gnidy - gnidami. 

Szkodliwe jest również zadawanie się z osobami nieszczęśliwymi, wiecznymi malkontentami, ludźmi którym się nic nie udaje i które wolą narzekać oraz wysysać energię z innych. Próbowałem ale poległem. Ostatnia dementorka tak mnie wyssała, że zacząłem widzieć świat i innych jej oczami. Każda osoba w jej opowieści miała wady i była przedmiotem kpin lub workiem do kopania. Wszystko co powiedziałem, było przedmiotem sporu, a tematy na które chciałem rozmawiać pozostawały przemilczane. Tak, jakby mnie chciała ukarać ciszą. Tak działają psychopaci! Nigdy więcej.

Po cholerę miałbym się zadawać z osobami, które nie pytają co u mnie słychać? Albo z takimi, które wiedzą wszystko lepiej? Miałem nieprzyjemność rozmów z mądralą, któremu wydawało się, że pozjadał wszystkie rozumy. Za każdym razem to była męka. Ale nie dlatego zamknąłem się na niego. Powód był trochę inny. Pewnego dnia zaczęliśmy rozmawiać o mojej pracy. Chciałem zobaczyć co myśli o rzeczach, które mnie pasjonują. No i zaczął najpierw ironizować, później kpić z ludzi takich jak ja, a gdy go podpuściłem i sam zacząłem grać w jego grę, wyszło wszystko. To było obrzydliwe. 

Piszę o tym, aby pamiętać. Mam (mamy) mnóstwo fantastycznych, pozytywnych ludzi przy sobie. Niektóre osoby są bardzo blisko, inne dobrze nam życzą, z wzajemnością. Dlatego trzeba o nich dbać a innych traktować jak chwasty. Wyrywać i do ognia. 




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Alicante. Halloween.

Po szkole* zjedliśmy lunch w lokalnej sieciówce** i pojechaliśmy do domu. Musiałem odpocząć i zrobić kilka rzeczy, związanych z pracą. Ufarbowalem włosy, nałożyłem maseczkę i pograłem w ulubioną grę na telefonie***. A wieczorem, zgodnie z planem pojechaliśmy do centrum. Nasza znajoma z którą byliśmy umówieni napisała, że mocno się spóźni. Musiała jeszcze jechać do parku, nazbierać granatów i wysłać do Polski. Trochę nas to rozbawiło, ale ok. Poszliśmy na kolację sami. Zamówiliśmy pad thai, wiosenne bułeczki z krewetkami i butelkę lokalnego wina. Pycha i bardzo tanio (€31 łącznie). Później dołączyła Kasia i w ramach rekompensaty przyprowadziła czterech chłopaków, żebyśmy od razu mieli znajomych. Faceci okazali się bardzo zabawowi i ciągle kupowali wszystkim kolejki, tak więc dość szybko rzuciliśmy się w wir zabawy. Po jakimś czasie dołączyli do nas kolejni znajomi i jacyś Chińczycy, którzy z uwielbieniem wychwalali "naszą Hiszpanię".  Poza tym wszyscy składali nam życzenia, bo...

Koniec lata

W Gdyni pogodnie, ale w powietrzu czuć jesień.  Spałem do 8:49. Wypiłem kawę i zacząłem pracować. Marcin poszedł do centrum, odebrać nowy paszport. Wrócił niedługo po południu i zjedliśmy lunch, po którym dalej pracowałem. Nagrywałem informacje zwrotne dla kursantek z grupy Mindfulness. Dość pracochłonne zajęcie. Po pracy, w okolicach 14, poszedłem na siłownię, następnie na saunę. Odpocząłem i jednocześnie opadłem z sił. Chyba znów za dużo wszystkiego. W drodze powrotnej kupiłem ciastka bez cukru i bez glutenu. Babeczki na mące migdałowej i brownie z kremem, chyba na zmielonych nasionach babki lancetowatej z kakao. W smaku słodkie i naprawdę pyszne. Mają kilkukrotnie mniejszą ilość kalorii, niż zwykle wypieki i wyjątkowo niski indeks glikemiczny. Marcin zaś eksperymentował w kuchni, co zaowocowało wyjątkowo smaczną potrawką. Rodzaj zapiekanki. Spód z mielonych migdałów, jajka i startej cukinii z wyczuwalnym smakiem czosnku i dużą ilość indyczego udźca, długo duszonego na wolnym ogn...

A dzisiaj nie o nas.

Z cyklu "muszę, bo się uduszę".  Prawie nigdy nie wyrażam poglądów politycznych, ale dzisiaj to zrobię, bo męczy mnie "jedyna i słuszna" narracja ciasnych umysłowo, smutnych ludzi, którzy w życiu prywatnym dorobili się nieudanych rodzin, traum i depresji. Zastanawiam się, czy są zwyczajnie tępi i pozbawieni empatii, czy mszczą się na innych za własny ból dupy? Emigracja Spójrzmy na Londyn. Setki tysięcy ludzi wyszło na ulice, bo mają dość pieprzonej różnorodności : emigrantów, którzy żyją z zasiłków i tych, którzy latają z maczetami po ulicach. I jeszcze jednego mają dość - kneblowania! Bo w obecnych czasach "słodkiej poprawności językowej"  nie wolno powiedzieć, że czarny zabił, napadł, albo dokonał przestępstwa. W UK nie upublicznia się rasy przestępców. Ale ludzie mają oczy. Na Tootingu gdzie mieszkałem przez dekadę, w każdym tygodniu ktoś kogoś mordował. I nigdy, przez te wszystkie lata nie była to biała osoba. Brytyjczycy przegłosowali wyjście z Unii...