Dawno nie byłem w nocnym klubie. Odkąd nie piję alkoholu, bywanie w pubach przestało być aż tak pociągające. No, ale dzisiaj wybraliśmy się do ulubionego El 12, w centralnej dzielnicy Chueca. Klub jest zawsze pełen ludzi i jako jedyny, otwarty już od 18:00, co bardzo nam odpowiada.
Wypiliśmy po dwa bezalkoholowe browary i po północy wróciliśmy do mieszkania.

